Tylko ich pozytywny wynik pozwoli mu na start w trzeciej rundzie mistrzostw świata - Grand Prix Chin (17 kwietnia) na torze w Szanghaju.

Oczywiście byłem rozczarowany, gdy komisja medyczna FIA nie dopuściła mnie do startu w poprzedniej rundzie w Bahrajnie. Ale zapewniam, że bez zastrzeżeń respektuję wszystkie decyzje komisji, także teraz, gdy czekam na wyścig w Chinach. Czuję się dobrze, nie mam żadnych problemów zdrowotnych, dlatego, choć nie mam żadnej pewności, że pojadę, to kontynuuję przygotowania - przyznał Alonso.

Hiszpan 20 marca podczas pierwszej rundy - Grand Prix Australii - miał groźny wypadek. Na 18. okrążeniu, w trakcie wyprzedzania przy dużej prędkości Meksykanina Estebana Gutierreza (Haas), Alonso uderzył prawym, przednim kołem w tył rywala. Bolid odbił się od samochodu teamu Haas, trafił w barierę, koziołkował w powietrzu i ponownie uderzył w bariery bezpieczeństwa.

McLaren został całkowicie rozbity, fragmenty karoserii pokryły tor. Dwukrotny mistrz świata o własnych siłach wydostał się z wraku samochodu.

Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, wyścig całkowicie przerwano, a wszyscy kierowcy zjechali do serwisu. Alonso i Gutierrez zostali przewiezieni do punktu medycznego, gdzie przeszli krótkie badania. Pierwsze wyniki nie wykazały żadnych obrażeń, jednak później szczegółowa diagnostyka wykryła u Alonso złamania kilku żeber.

Przed następnym wyścigiem - Grand Prix Bahrajnu (3 kwietnia) - kierowca nie przeszedł pozytywnie obowiązkowych testów medycznych i nie został dopuszczony do startu, a jego licencja została czasowo zawieszona.

W czwartek 14 kwietnia w Szanghaju - zgodnie z zaleceniem Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) - Alonso ponownie stanie przed komisją medyczną. Jeżeli wynik badania będzie pozytywny, otrzyma zgodę na start.

Wierzę, że decyzja będzie dla mnie pozytywna, nie wyobrażam sobie, aby ponownie oglądać wyścig z trybun czy boksu zespołu - dodał Alonso, który w ubiegłych latach już dwa razy triumfował w Szanghaju. Pierwszy raz jako kierowca teamu Renault, a drugi w barwach Ferrari.