Sirotkin i drugi w ekipie Kanadyjczyk Lance Stroll do mety dojechali na dwóch ostatnich miejscach, dopiero po karach nałożonych przez zespół komisarzy sportowych na Meksykanina Sergio Pereza (Force India) i zawodnika z Nowej Zelandii Brendona Hartleya (Toro Rosso), zostali sklasyfikowani na czternastym i piętnastym miejscu.

Reklama

To i tak teamowi nic nie dało, Williams nadal pozostaje jedynym, który dotychczas nie zdobył ani jednego punktu.

Nie czuję się dobrze po tak trudnym weekendzie. Dla kogoś, kto patrzył z zewnątrz, wyglądaliśmy jak idioci, to oczywiste. Szukanie w tym jakichkolwiek pozytywów może brzmieć dziwnie, ale znajduję takie - powiedział Sirotkin.

Pozytywy - to zdaniem Rosjanina, który debiutuje w Formule 1 - fakt, że zespół stara się w miarę swoich możliwości dobrze pracować.

Wyniki wyścigu są złe, gorsze niż w kwalifikacjach. Ale o tym trzeba już zapomnieć... Dobrą rzeczą jest to, że w pewnym sensie więcej już rozumiemy i nawet, jeśli sytuacja jeszcze bardziej się pogorszy, będziemy wiedzieć, co jest tego powodem - uważa Rosjanin, który w "walce" o fotel kierowcy w zespole dzięki znacznie wyższemu budżetowi pokonał Roberta Kubicę.

Sam projekt samochodu jest dobry, dlatego niespodzianką dla nas jest to, że nie osiągamy wyników, które chcemy mieć - zaznaczył w wywiadzie dla jednego z portali motoryzacyjnych.

Zaskoczony słabymi wynikami jest także Paddy Lowe, dyrektor techniczny zespołu.

Trzeba wiele rzeczy poddać analizie, po dwóch startach mamy już więcej danych. Zobaczymy, czy uda się wiele rzeczy poprawić przez kilka dni przed startem w Chinach. Ale nic nie można obiecać. Gdybyśmy znali odpowiedzi na wszystkie pytania, nie bylibyśmy w tej sytuacji. Musimy zachować spokój - zadeklarował Lowe.

Trzecia runda mistrzostw świata F1 - wyścig o Grand Prix Chin na torze w Szanghaju odbędzie się 15 kwietnia.