Punkty:

Fogo Unia Leszno: Janusz Kołodziej 11 (3,2,3,1,2), Jarosław Hampel 11 (2,3,1,3,2), Emil Sajfutdinow 10 (2,3,1,3,1), Bartosz Smektała 9 (3,2,2,1,1), Brady Kurtz 5 (1,1,0,3), Piotr Pawlicki 2 (1,0,1), Dominik Kubera 2 (2,0,0).

Reklama

Cash Broker Stal Gorzów: Bartosz Zmarzlik 15 (3,2,3,2,2,3), Krzysztof Kasprzak 10 (1,3,2,1,3), Martin Vaculik 7 (3,0,2,2,0), Szymon Woźniak 4 (0,1,3,0,0), Rafał Karczmarz 3 (1,2,0), Grzegorz Walasek 1 (0,1,0), Alan Szczotka 0 (0,0,0).

Najlepszy czas dnia Jarosław Hampel 62,37 sek. w piątym wyścigu. Sędziował: Artur Kuśmierz (Częstochowa). Widzów ok. 17 tysięcy (komplet).

Gospodarze mistrzowski tytuł zapewnili sobie już po 14 wyścigach rewanżowego meczu finałowego. Leszczynianie są też pierwszym zespołem od 13 lat, któremu udało się obronić mistrzowski tytuł. Po raz ostatni tej sztuki dokonali żużlowcy Unii Tarnów w 2005 roku.

Pierwotnie rewanż miał być rozegrany 23 września, ale organizatorzy wiedząc, że pogoda może storpedować zawody, dzień wcześniej podjęli decyzje o przełożeniu meczu. Jak się okazało słuszną, bowiem w ostatnią niedzielę przez całe popołudnie padał deszcz.

Żużlowcy obu ekip otrzymali więc sześć dodatkowych dni na przygotowanie się do decydującego pojedynku. Ten czas lepiej wykorzystali leszczynianie, którzy już po drugim wyścigu odrobili straty z pierwszego spotkania. Świeżo upieczony mistrz świata juniorów Bartosz Smektała razem z Dominikiem Kuberą podwójnie pokonali młodzieżowy duet Stali Rafał Karczmarz, Alan Szczotka. Po chwili Janusz Kołodziej przełamał swoją niemoc z dwóch ostatnich meczów i wspólnie z Jarosławem Hampelem pokonali 5:1 Krzysztofa Kasprzaka i Szymona Woźniaka. Po trzech biegach było już 13:5 dla podopiecznych Piotra Barona.

Reklama

Goście szybko wrócili do gry, bowiem Bartosz Zmarzlik i Karczmarz dość nieoczekiwanie zostawili za plecami Piotra Pawlickiego i Kuberę. Pawlicki jeździł nie jak na kapitana przystało, zdobywając zaledwie dwa "oczka" w trzech startach.

W siódmym biegu komplet publiczności obejrzał fantastyczną walkę Zmarzlika z Emilem Sajfutdinowem. Obaj zawodnicy tasowali się na prowadzeniu, Rosjanin na trzecim okrążeniu po raz kolejny minął rywala i nie oddał już pierwszej pozycji.

Miejscowi prowadzili wówczas 25:17, a menedżer gorzowskiego zespołu Stanisław Chomski w ramach rezerwy taktycznej za Grzegorza Walaska desygnował do boju Zmarzlika. Manewr okazał się trafiony, bowiem wicelider cyklu Grand Prix razem z Vaculikiem wygrali podwójnie. Przewaga Fogo Unii w dwumeczu wynosiła wówczas już tylko dwa punkty.

Trybuny, poza sektorem gości zamilkły, gdy Stal za sprawa Kasprzaka i Woźniaka przywiozła kolejny komplet, pokonując Sajfutdinowa i Brady Kurtza. Na tablicy wyników pojawił się remis 27:27, co oznaczało, że bliżej tytułu są gorzowianie. Potem Hampel po zaciętej walce pokonał Zmarzlika, Unia znów prowadziła 31:29, a walka o złoto rozpoczęła się niemal od nowa.

Menedżer leszczynian w 11. wyścigu w miejsce Pawlickiego wstawił Smektałę, który z Kurtzem przywrócili nadzieje miejscowej publiczności na obronę tytułu, bowiem przewaga wynosiła sześć punktów (36:30). Goście, poza walecznym Zmarzlikiem, nie podnieśli się ponownie. Liderzy mistrza Polski Hampel i Sajfutdinow nie zawiedli i wygrali swoje biegi, a przed nominowanymi wyścigami kibice w Lesznie mogli już praktycznie świętować tytuł.