"Te słowa zostały źle zrozumiane. To niedopowiedzenie i nie mamy zamiaru kończyć naszej przygody w Formule 1" - napisano w oficjalnym komunikacie zespołu.

Reklama

Wszystkie zespoły przed rokiem zgodziły się na ograniczenie budżetów na sezon 2021 do 161 mln euro. Jednak pandemia koronawirusa i związany z tym kryzys ekonomiczny zmuszają do kolejnych oszczędności i weryfikację ustalonego planu. Teraz padła propozycja, by zmniejszyć budżety w 2021 do 138 mln euro, a w kolejnych latach nawet do 110 mln dol. Na razie nie osiągnięto jednak porozumienia w tej sprawie.

"Tego się nie da zrobić. Do tego potrzebne byłyby spore poświęcenia, redukcja zasobów ludzkich, a właśnie tego nie chcemy. Nie zgadzamy się na postawienie nas w takiej sytuacji i jeśli do tego dojdzie, wycofamy się z rywalizacji w Formule 1 i gdzie indziej poszukamy możliwości rozwoju naszego wyścigowego DNA" - powiedział gazecie "The Guardian" Binotto i te słowa spotkały się z dużym rozgłosem.

Teraz wszystko próbuje dementować Ferrari. Zespół twierdzi, że nie ma w planach wycofania się z rywalizacji w F1. Nieoficjalnie jednak wiadomo - jak podał m.in. portal "the-race.com", że włoski team szuka możliwości dołączenia do amerykańskiej serii wyścigowej Indycar, a także chciałby spróbować swoich sił w długodystansowych mistrzostwach świata.

Ferrari jako jedyny zespół obecny jest nieprzerwanie w Formule 1 od 1950 roku.

W tym roku nie odbył się żaden wyścig Formuły 1 i nie wiadomo, czy sezon w ogóle ruszy. Na razie odwołane są wszystkie zawody do końca czerwca.

Na Covid-19 zachorowało na całym świecie ponad 2,6 mln ludzi i stwierdzono ponad 185 tys. zgonów.