Brytyjski kierowca powinien skupić się na tym, co potrafi robić najlepiej. W Stambule spece od marketingu jednego z tytularnych sponsorów McLarena wymyślili, że Lewis Hamilton wystąpił w teatralnej inscenizacji bitwy o Troję, przyjmując rolę greckiego boga Apollo. Jego sceniczny debiut angielska prasa opisuje tak: "Gorzej chyba być nie mogło".
Brytyjczyk wisiał na stalowych kablach w wyścigowym kombinezonie, ale sceniczny debiut zupełnie mu się nie spodobał - pisze "Przegląd Sportowy".
"Zjawiłem się na miejscu i zrobiłem to, co mi kazali. Kiedy następnego dnia zobaczyłem zdjęcia, zrozumiałem, że to jedna z najgorszych rzeczy, jakie kiedykolwiek widziałem" - skarżył się sfrustrowany zawodnik McLarena.
Brytyjscy dziennikarze nie zostawili na Hamiltonie suchej nitki. "Nie wyglądał jak wielki Apollo, lecz jak skrzyżowanie Piotrusia Pana z astronautą" - skomentowali.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane