Niedzielny wyścig, w którym Hamilton ruszał po raz 96. w karierze z pole position (śrubuje własny rekord), rozpoczął się od dwóch kraks na pierwszych kilkuset metrach. Hiszpan Carlos Sainz jr (McLaren) i Kanadyjczyk Lance Stroll (Racing Point) rozbili bolidy i nie mogli kontynuować jazdy, a na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Zjechał dopiero po piątym okrążeniu.

Reklama

Niedługo po tym Hamilton dowiedział się, że został ukarany 10 sekundami postoju w alei serwisowej. To konsekwencja dwóch wykroczeń przy próbnych startach przed rozpoczęciem wyścigu.

"Co się stało? Gdzie jest o tym mowa w przepisach? To niedorzeczne" - denerwował się przez radio 35-letni kierowca Mercedesa.

Brytyjczyk próbował zwiększyć tempo, żeby uzyskać odpowiednio dużą przewagę nad rywalami, ale Bottas i Verstappen cały czas utrzymywali stratę najwyżej kilku sekund. Po wizytach w alei serwisowej obaj znaleźli się zdecydowanie przed mistrzem świata.

"To nie był mój najbardziej udany dzień. Ale to już nie ma znaczenia, biorę te punkty, które dziś wywalczyłem" - stwierdził Hamilton po zakończeniu wyścigu.

Jego przewaga nad Bottasem w klasyfikacji generalnej stopniała do 44 punktów, ale Brytyjczyk wciąż pewnie zmierza po siódmy w karierze tytuł mistrzowski, co byłoby wyrównaniem innego rekordu Schumachera.

Zadanie mogą mu jednak utrudnić karne punkty - w niedzielę przyznano mu dwa, a łącznie ma ich dziesięć. Jeśli w ciągu kilku najbliższych wyścigów "zarobi" jeszcze dwa, będzie musiał pauzować w kolejnej rundzie.

Na 91. zwycięstwo Hamilton będzie musiał poczekać przynajmniej do 11 października, kiedy odbędzie się wyścig o GP Niemiec.

Po dziewiątej wygranej w karierze Bottas ma 161 punktów, Hamilton zgromadził 205. Trzecie miejsce zajmuje Verstappen - 128.

Tradycyjnie w pierwszej dziesiątce nie zmieścili się w Soczi zawodnicy teamu Alfa Romeo Racing Orlen, którego kierowcą testowym jest Robert Kubica. Włoch Antonio Giovinazzi zajął 11., a Fin Kimi Raikkonen - 14. miejsce.

Doświadczony Raikkonen wystartował w wyścigu o GP Formuły 1 po raz 322. w karierze i wyrównał rekord wszech czasów Brazylijczyka Rubensa Barrichello.

"Muszę przyznać, że wydawało mi się, że nikt się do tej liczby nie zbliży. To była długa podróż, zasłużyłeś na to. Może niedługo wypijemy lampkę wina i powspominamy czasy, kiedy razem staliśmy na podium" - powiedział Barrichello w nagraniu wideo.

Raikkonen zadebiutował w F1 w 2001 roku i ścigał się w niej w barwach Saubera, McLarena, Ferrari i Lotusa zanim trafił do Alfa Romeo. W 2007 roku został mistrzem świata, a w latach 2010-2011 zrobił sobie przerwę od "królowej sportów motorowych", aby spróbować sił w innych cyklach.