Wyścig wygrał zeszłoroczny mistrz świata Max Verstappen z Red Bulla. Drugi był jego kolega z teamu Sergio Perez, a trzeci Lando Norris z McLarena.
Pech prześladował włoski team "dwóch Karolów" niemal od pierwszej chwili. Prawie natychmiast odpadł Carlos Sainz. Potem Leclerc wypadł z toru i musiał zjechać do serwisu, po czym nie odrobił już strat, a niemal pewne trzecie miejsce uciekło mu przed nosem.
Włoscy komentatorzy podkreślają w Imoli, że Grand Prix w kolebce Ferrari, które miało przynieść potwierdzenie znakomitej pozycji tej stajni, zakończyło się pierwszą prawdziwą i szczególnie dotkliwą w tym miejscu porażką w obecnym sezonie.
Wszyscy we Włoszech liczyli na zupełnie inny finał pierwszej od początku pandemii imprezy F1 przy pełnych trybunach. Zgromadziło się na nich prawie 85 tysięcy osób.
- wykrzyknął holenderski dziennikarz w centrum prasowym na Autodromie Enzo i Dino Ferrari.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.