Po niedzielnym wyścigu w Barcelonie ekipa Red Bulla objęła prowadzenie w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata. Pomimo dobrej sytuacji zespołu, Horner ma zastrzeżenia, co do limitu budżetowego, który jego zdaniem jest ustalony na zbyt niskim poziomie.
- przekazał Brytyjczyk.
- dodał Horner.
Mniejsze zespoły nie chcą zwiększania budżetu
Podczas spotkania kierownictwa F1 z przedstawicielami zespołów w ubiegłym miesiącu, ekipy Alfa Romeo, Alpine, Haas i Williams zagłosowały przeciwko propozycji dostosowania budżetu do sytuacji inflacyjnej.
- tłumaczył szef ekipy Alpine Otmar Szafnauer.
- nadmienił.
Z kolei z Aston Martina doszły głosy, że team popiera zwiększenie limitu budżetowego, ale na razie nie widzi takiej potrzeby.
Problem jest spory
Niektóre źródła sugerują, że większe zespoły starają się wykorzystać inflację, aby dostosować budżet do swoich potrzeb. Z kolei poszczególne ekipy zwracają uwagę, że problem jest na tyle poważny, iż muszą wybrać pomiędzy rezygnacją z wyścigów a zwalnianiem pracowników.
Wprowadzony w ubiegłym roku limit wydatków wynosił 145 mln dolarów, tegoroczny został zmniejszony o pięć milionów, a planowany na przyszły sezon ma wynosić 135 mln.
W przypadku przekroczenia limitu, zespoły czeka kara od "publicznej reprymendy" nawet do wykluczenia z rywalizacji. Jednym z rozwiązań może być przekroczenie limitu o pięć procent, co zgodnie z regulaminem traktowane jest jako "lekkie wykroczenie".