Dziennik Gazeta Prawana logo

Formuła 1 wraca do Japonii, Verstappen blisko tytułu [ZAPOWIEDŹ]

5 października 2022, 12:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Max Verstappen
<p>Max Verstappen</p>/shutterstock
Po przerwie spowodowanej pandemią Covid-19 w niedzielę kierowcy Formuły 1 znowu powalczą o punkty mistrzostw świata w Japonii. 18. runda tegorocznego cyklu odbędzie się na torze Suzuka. Blisko obrony tytułu jest Holender Max Verstappen z Red Bulla.

Ostatni wyścig o GP Japonii odbył się w 2019 roku. Później Azję kierowcy omijali.

Od 2015 roku na Suzuce dominowali kierowcy Mercedesa. Wygrywali tu kolejno Lewis Hamilton, Niemiec Nico Rosberg, ponownie dwukrotnie Brytyjczyk, a w 2019 roku najlepszy był Fin Valtteri Bottas, który obecnie reprezentuje barwy Alfa Romeo Orlen.

Obecny sezon jednak należy do Red Bulla. Przed wyścigiem w Japonii prowadzący w klasyfikacji generalnej Verstappen, który był tu drugi tu drugi w 2017 roku, jest w komfortowej sytuacji. Ma ponad 104 punkty przewagi nad drugim Monakijczykiem Charlesem Leclerkiem z Ferrari i tylko totalny pech może spowodować, że tytułu nie obroni.

Aby zapewnić sobie drugie w karierze mistrzostwo świata już w Japonii, musi po weekendzie wyprzedzać drugiego w klasyfikacji kierowcę co najmniej o 112 pkt.

W najlepszej sytuacji obrońca tytułu będzie, gdy w Japonii wygra i zdobędzie punkt za najszybsze okrążenie. Wtedy tytuł będzie już jego. Gdyby jednak zajął siódme lub gorsze miejsce, wtedy formalności będzie mógł dopełnić w 19. rundzie za dwa tygodnie w Stanach Zjednoczonych.

Po poprzedniej rundzie w Singapurze, gdzie zajął właśnie siódmą lokatę, Holender nie krył rozczarowania. Przyznał, że popełnił kilka błędów i pretensje za wyścig może mieć tylko do siebie. Ale za kwalifikacje, gdy przed końcem Q3 został wezwany do serwisu i był w nich tylko ósmy, obwiniał zespół. W jego bolidzie, na skutek błędu mechaników, było za mało paliwa, musiał zjechać, gdy miał prawie pewne pole position.

Obecna przewaga może mu nie wystarczyć do tytułu, gdyby w pozostałych pięciu wyścigach sezonu nie zdobył ani jednego punktu. Taki scenariusz to tylko teoria, ale... W 2007 roku coś podobnego już miało miejsce.

Wtedy dwa wyścigi przed końcem sezonu (do zdobycia było 20 pkt), Hamilton miał 17 pkt przewagi nad Kimim Raikkonenem z Ferrari i był "pewniakiem" do końcowego triumfu. Jednak los zadecydował inaczej. Fin wygrał zawody w Chinach i Brazylii, natomiast Hamilton pierwszego nie ukończył, gdyż wypadł z toru, natomiast w drugim był tylko siódmy i w ten sposób jednym punktem przegrał tytuł. Raikkonen zgromadził wtedy 110 pkt, a Hamilton – 109. Szósty był wtedy jeżdżący w teamie Sauber Robert Kubica.

Tor Suzuka w Japonii ma 5807 m długości. Kierowcy przejadą 53 okrążenia, w sumie 307,4 km. Obiekt został zbudowany przez Hondę w 1962 roku, lecz w kalendarzu Formuły 1 zadebiutował dopiero 25 lat później.

Start w niedzielę o godz. 7 czasu polskiego. Sobotnie kwalifikacje rozpoczną się o godz. 8.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj