Lewandowski biegł początkowo spokojnie, ale na ostatnim okrążeniu zszedł z bieżni z powodu kontuzji.
- zaznaczył.
Jego zdaniem kontuzja ta związana jest z urazem, którego nabawił się po występie w Monako.
- relacjonował 34-letni zawodnik.
Jak dodał, najbardziej było mu przykro ze względu na przebieg rywalizacji w półfinale oraz jego świetną dyspozycję.
- zaznaczył.
Zapytany o dalsze plany Lewandowski przypomniał, że nie miał w planach kończyć sezonu po igrzyskach.
- przypomniał.
Wzmiankę o igrzyskach w Paryżu skwitował krótko, zaznaczając, że nie bierze pod uwagę startu w tej imprezie.
- dodał.
Po raz drugi w Tokio miał on pecha - we wtorek przewrócił się na początku ostatniego okrążenia biegu eliminacyjnego i stracił szansę na zakwalifikowanie się do półfinału. Długo siedział wówczas na bieżni, ale postanowił dokończyć zmagania i zmierzono mu czas 4.43,96 (15. pozycja). Polska ekipa złożyła protest, który został uwzględniony i doświadczony biegach został dopuszczony do półfinału.
W czwartek po zejściu z bieżni, gdy nie był w stanie kontynuować rywalizacji, podkreślił, że chce spędzić więcej czasu z najbliższymi. Nie kryje jednak, że jest mu bardzo żal rozwoju wypadków w tych igrzyskach.
- podsumował.
Według niego takie podejście zapewniło mu w ostatnich trzech latach wiele sukcesów.
Lewandowski przyznał też, że przed swoim startem nacierał się złotym medalem wywalczonym w Tokio przez sztafetę mieszaną 4x400 m.
- wyjaśnił.
Nie potrafił wskazać, co będzie robił po zakończeniu przyszłorocznych występów.
- zastanawiał się na głos.
Życiowy sukces w Tokio w środę osiągnął Patryk Dobek, który wywalczył brązowy medal w biegu na 800 m. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku specjalizował się on w biegu na 400 m ppł.
- podsumował Lewandowski.