Dziennik Gazeta Prawana logo

Asseco Prokom walczy o Final Four

22 marca 2010, 12:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Koszykarze Asseco Prokom stoją przed historyczną szansą wywalczenia awansu do Final Four Euroligi. Aby znaleźć się w Paryżu, gdzie w maju odbędzie się finałowy turniej, gdynianie muszą wyeliminować Olympiakos Pireus.

W Top 8 gra się do trzech wygranych spotkań. Dwa pierwsze mecze gdynianie rozegrają we wtorek i czwartek na wyjeździe, a we własnej hali gościć będą rywali we wtorek 30 marca. Jeśli zajdzie taka konieczność, czwarty pojedynek odbędzie się w Gdyni w czwartek 1 kwietnia, a ostatni w Grecji, w środę 7 kwietnia.

Do Pireusu ekipa poleciała tradycyjnie czarterem w poniedziałek rano.

"Jedziemy w najsilniejszym składzie. Jeśli uda nam się wrócić do Gdyni z jednym zwycięstwem na koncie, będzie to świetny wynik - powiedział trener mistrzów Polski Tomas Pacesas. - Wygrać z Olympiakosem w ich hali Pokoju i Przyjaźni jest jednak niezwykle ciężko. Po raz ostatni czwarty zespół ubiegłorocznego Final Four przegrał przed własną publicznością 15 stycznia 2009 roku, kiedy dość niespodziewanie uległ ostatniemu w tabeli Le Mans 68:78".

Od tamtej porażki Grecy wygrali u siebie 13 spotkań z rzędu.

"Myślę, że może to być wielki sezon tej drużyny, która w ostatnich latach znajdowała się w Eurolidze w cieniu Maccabi Tel Awiw, CSKA Moskwa oraz Panathinaikosu - dodał litewski szkoleniowiec. - Także we własnym kraju zespół z Pireusu dawno nie zdobył mistrzostwa, ustępując z reguły pola odwiecznemu rywalowi, czyli Panathinaikosowi. Przez wiele lat Olympiakos nie mógł spełnić swoich sportowych ambicji i chyba w tym sezonie położy kres tym niepowodzeniom. Pierwszy krok już zrobił zwyciężając w finale Pucharu Grecji Panathinaikos, a teraz przymierza się do wygrania mistrzostwa kraju i triumfu w Eurolidze. Nie muszę oczywiście dodawać, że będziemy starali się pokrzyżować im szyki".

Olympiakos naszpikowany jest gwiazdami. Pierwsze skrzypce grają w tym zespole rodak Pacesasa Linas Kleiza, Amerykanin Josh Childress oraz Serb Milos Teodosić, który podczas ubiegłorocznych mistrzostw Europy wybrany został do pierwszej piątki tej imprezy.

"Ta drużyna nie ma słabych punktów. Zarówno pod koszem jak i na obwodzie trener Panagiotis Giannakis ma do dyspozycji znakomitych zawodników. Moim zdaniem pod względem koszykarskiego potencjału z Olympiakosem może w tym sezonie równać się tylko Barcelona. Ja jednak najbardziej obawiam się potężnego centra Sofoklisa Schortsanitisa, którego niezwykle ciężko jest zastopować" - podsumował trener Pacesas.

Oba zespoły zmierzyły się ze sobą w Eurolidze aż 10 razy. Lepszym bilansem legitymują się Grecy, którzy wygrali sześć meczów. Dwa pierwsze spotkania wygrali jednak mistrzowie Polski, którzy w sezonie 2004/2005 triumfowali zarówno w Pireusie 77:75 jak i w rewanżu - 77:71. Najwyższe zwycięstwo Olympiakos odniósł 21 listopada 2007 roku, kiedy wygrał przed własną publicznością aż 109:65. Spory udział w tym sukcesie miał aktualny koszykarz Asseco Prokom, Qyntel Wood, który zdobył wtedy 22 punkty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj