Ma dość obecnego klubu. Marcin Gortat chce spróbować swoich sił w lidze NBA. Nic dziwnego, bo w niemieckim Rhein Energie Kolonia nawet dobrej hali nie ma. W ostatnim meczu sezonu przeciekał dach i obie drużyny się ślizgały jak na lodowisku. Dlatego Marcin Gortat pojedzie do USA na mecze Ligi Letniej.
Liga Letnia może być przepustką do najlepszej koszykarskiej ligi świata. "Zagram w pięciu spotkaniach, dzień po dniu. To, a także dokonania z całego
sezonu, zadecydują o występach w NBA. Jestem nastawiony ostrożnie optymistycznie. Cztery godziny rozmawiałem ze skautem Orlando Magic, ale wiele zależy od Ligi Letniej i nowego trenera, Stana
Van Gundy’ego" - tłumaczy Marcin Gortat.
W NBA na pewno będzie lepiej niż w Niemczech. "W ostatnim meczu zaczął przeciekać nasz namiot, a że było zimno, na parkiecie utworzyła się cienka warstwa rosy. Zawodnicy zaczęli jeździć jak na pokazach łyżwiarstwa figurowego. Doszło do sytuacji, że biegnąc do kontry, wywróciło się równocześnie pięciu zawodników. Sala ryknęła śmiechem. Mecz przerwano na 20 minut, młodzi chłopcy szorowali na kolanach parkiet, a ja uciekłem już do szatni, zły na wszystko" - opowiada koszykarz.
W NBA na pewno będzie lepiej niż w Niemczech. "W ostatnim meczu zaczął przeciekać nasz namiot, a że było zimno, na parkiecie utworzyła się cienka warstwa rosy. Zawodnicy zaczęli jeździć jak na pokazach łyżwiarstwa figurowego. Doszło do sytuacji, że biegnąc do kontry, wywróciło się równocześnie pięciu zawodników. Sala ryknęła śmiechem. Mecz przerwano na 20 minut, młodzi chłopcy szorowali na kolanach parkiet, a ja uciekłem już do szatni, zły na wszystko" - opowiada koszykarz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane