Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze. Po pierwszej kwarcie prowadzili jedenastoma punktami. Przewaga utrzymywała się praktycznie do ostatniej części gry. Ona jednak zdecydowanie należała do koszykarzy z "Miasta Aniołów".

Reklama

"Jazzmani" nie tylko nie potrafili zatrzymać Griffina, ale także ich rezerwowi okazali się znacznie słabsi od zawodników z ławki Clippers. W decydujących dwunastu minutach zmiennicy gości zdobyli 20 punktów, a rezerwowi ekipy z Salt Lake City zaledwie cztery.

W obecnych rozgrywkach mianem niezdobytych cieszą się już tylko hale broniących tytułu Miami Heat oraz New York Knicks.

Drugi mecz z rzędu po dogrywce wygrali Portland Trail Blazers. Tym razem na wyjeździe z Charlotte Bobcats 118:112, choć jeszcze na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry przegrywali 18 punktami.

Pokazaliśmy, jak wielkie mamy serce do gry - powiedział najskuteczniejszy w zwycięskim zespole LaMarcus Aldridge - 25 pkt i 13 zb. Debiutant Damian Lillard dołożył 24, a wśród gospodarzy wyróżnił się Ben Gordon - 29 pkt.

Kolejną niespodziankę sprawili skazywani w tym sezonie na pożarcie koszykarze Orlando Magic. W niedzielę w Los Angeles rozprawili się ze swoim byłym kolegą Dwightem Howardem i jego Lakers, a w poniedziałek także na wyjeździe pokonali Golden State Warriors 102:94.

Jestem pod wrażeniem. Dla zawodników to było spore wyzwanie. Nie mogli zbyt długo upajać się zwycięstwem nad "Jeziorowcami", tylko musieli szybko wrócić na ziemię i skupić się kolejnym meczu. Moi chłopcy w stu procentach sprostali temu zadaniu. Byli agresywni w obronie i skuteczni w ataku - podkreślił trener Magic Jacque Vaughn.

Drużynę z Florydy do zwycięstwa poprowadził duet Arron Affalo - Glen Davis. Obaj zdobyli po 24 punkty. Dla "Wojowników" 25 uzyskał Stephen Curry, który także miał 11 asyst.

Reklama