Jak ocenia pan szanse Polski w meczu z Francją? Wielu fachowców twierdzi, że jesteście murowanym faworytem.
Po pierwsze my wszystkich szanujemy. Jeśli Polacy zakwalifikowali się do mistrzostw Europy, to mają pełne prawo, by w nich grać. Nie znam żadnego polskiego koszykarza. Trenerzy mówili nam, że to dobra drużyna i nie możemy jej lekceważyć. Nie oczekujemy, że to będzie łatwe spotkanie. Zagramy z pełnym zaangażowaniem. A wtedy jesteśmy naprawdę niebezpieczni.

Nie kojarzy pan koszykarzy, to może chociaż zna pan jakichś sławnych Polaków?
Przykro mi, ale nie. Lubię podróżować i dlatego wybiorę się do Polski. Na pewno będzie to w 2009 roku, kiedy zorganizujecie u siebie mistrzostwa Europy.

Kilku czołowych polskich i słoweńskich graczy odmówiło gry w reprezentacji swoich krajów. Pan jest gwiazdą NBA, a jednak pomoże kolegom. Nie wolałby pan jak inni odpocząć po sezonie?
Ja naprawdę lubię grać z godłem na piersi. Jestem szczęśliwy, że będę mógł zagrać z moimi przyjaciółmi Borisem Diawem i Ronym Turiafem. Razem dorastaliśmy, graliśmy w reprezentacji we wszystkich kategoriach wiekowych, wspólnie też zdobyliśmy mistrzostwo Europy juniorów w 2000 roku. Nadal próbujemy wywalczyć coś dla Francji. To dla mnie wyzwanie zupełnie inne niż gra w NBA. Chcemy powalczyć o medal i zakwalifikować się do igrzysk olimpijskich.

Kto pańskim zdaniem zdobędzie mistrzostwo Europy?
Bardzo silni na własnym podwórku będą Hiszpanie. To w końcu mistrzowie świata. Od lat mocni są też Grecy. Oczywiście my także mamy szansę.

Na kim się pan wzorował, zaczynając grać w koszykówkę?
Moja rodzina pochodzi z Chicago, dlatego dorastając kibicowałem Michaelowi Jordanowi. To był mój idol. Podpatrywałem go, a potem starałem się nauczyć jego zagrań. Jordan imponuje mi swoją siłą ducha. Jako profesjonalista staram się ciągle go naśladować.

Jakie momenty z kariery utkwiły panu w pamięci?
Na pewno draft NBA, kiedy z dalekim 28. numerem wybrali mnie działacze San Antonio Spurs. Po ceremonii wsiedliśmy z moim ojcem i agentem do limuzyny, a potem długo świętowaliśmy. Nigdy też nie zapomnę pierwszego mistrzostwa NBA, które wywalczyłem z "Ostrogami" zaledwie po dwóch latach gry za Oceanem.

W NBA rywalizuje pan z najlepszymi koszykarzami na świecie. Kogo uważa pan za najtrudniejszego do zatrzymania?
Nie mogę wymienić konkretnego nazwiska. W NBA każdego wieczoru czeka na mnie nowe wyzwanie. Zawsze naprzeciwko stoi dobry rozgrywający. I każdy chciałby mnie powstrzymać.

Siódmego lipca wziął pan ślub z aktorką Evą Longorią, znaną w Polsce z serialu "Gotowe na wszystko". Czy przed ceremonią był pan bardziej stremowany niż np: przed meczem decydującym o mistrzostwie NBA?
Zdenerwowany przed wyjściem na parkiet byłem ostatni raz kiedy miałem 9 lat. Emocjonowałem się przed ślubem, ale wszystko poszło dobrze.

Co pan robi w czasie wolnym?
Słucham dużo muzyki Jay-Z czy 50 Centa. Lubię serfować po internecie, a także bawić się w sportowe gry komputerowe. Dużo czasu spędzam na telefonicznych rozmowach z rodziną i przyjaciółmi. Wszyscy oni są rozrzuceni po całym świecie.