To 11. porażka Golden State w tym sezonie. Ekipa, która w ostatnich latach grywała regularnie w finałach i zdobywała mistrzostwo, teraz ma najsłabszy start od 20 lat. Dotychczas wygrała tylko dwa spotkania. Głównym powodem ich słabszej postawy jest kontuzja gwiazdy Stephena Curry'ego.

Na domiar złego w starciu z Celtami z parkietu musiał zejść wcześniej D'Angelo Russell, który nabawił się urazu kciuka. W trakcie 25 minut gry zdążył jednak uzbierać 12 punktów i siedem asyst, ale miał też dziewięć na 19 strat drużyny.

Najlepszym zawodnikiem w drużynie z Bostonu był Jason Tatum, który zdobył 24 punkty i osiem zbiórek.

W innym meczu Los Angeles Lakers pokonali Sacramento Kings 99:97, a bohaterami byli LeBron James i Anthony Davis. Kibicom spotkanie mogło się podobać, bo było zacięte do samego końca. Na sześć sekund przed końcową syreną na tablicy wyników był remis 97:97.

I właśnie wówczas Harrison Barnes faulował Jamesa. Skrzydłowy Los Angeles wykorzystał obydwa rzuty wolne i ustalił wynik spotkania. W sumie koszykarz Lakers miał 29 punktów, cztery zbiórki i 11 asyst. W trakcie meczu popisał się także wspaniałym wsadem, który - jak piszą miejscowe media - będzie na pewno kandydować do najefektowniejszego w całym sezonie.

Szóste zwycięstwo z rzędu odnieśli koszykarze Houston Rockets. Tym razem okazali się lepsi od Indiana Pacers 111:102. Niesamowite spotkanie rozegrał James Harden, który na swoim koncie zapisał 44 punkty, osiem zbiórek i pięć asyst.

Decydująca o całym meczu była czwarta kwarta, kiedy gospodarze zanotowali serię 14:0 i doprowadzili w ten sposób do wyniku 98:88. Aż 12 z 14 punktów zdobył właśnie Harden, na którego Pacers nie mogli znaleźć recepty.