Długo inicjatywa należała do "Jeziorowców", którzy na przerwę schodzili prowadząc różnicą ośmiu punktów. Decydujący dla losów spotkania okazał się początek czwartej kwarty. W nieco ponad cztery minuty Raptors zdobyli 17 punktów, a gospodarze tylko sześć. Powstałej wówczas straty Lakers nie zdołali już odrobić.

Goście zwyciężyli, choć w ich składzie zabrakło kontuzjowanych Kyle'a Lowry'ego oraz Serge'a Ibaki. Prym w niedzielę wiedli Pascal Siakam i Fred VanVleet. Kameruńczyk na swoim koncie zapisał 24 punkty i 11 zbiórek, a VanVleet miał 23 pkt i 10 asyst.

"Najważniejsze to zawsze grać twardo i właśnie to dzisiaj robiliśmy. Każdy rozumiał swoją rolę i dawał z siebie wszystko" - podkreślił Siakam.

Wśród pokonanych najskuteczniejszy był Anthony Davis - 27 pkt. LeBron James zanotował 85. w karierze triple-double, na które złożyło się 13 pkt, 15 asyst i 13 zbiórek. Gwiazdor miał jednak słabszy dzień w ofensywie. Trafił tylko pięć z 15 rzutów z gry.

"Mogą mieć problemy kadrowe, ale to wciąż są obrońcy tytułu i świetnych graczy im nie brakuje. Nie ma wątpliwości, że tym razem byli od nas lepsi. Mieliśmy szansę na zwycięstwo, ale zdołali wszystko odwrócić" - powiedział James.

Raptors także mają bilans 7-2, ale na Wschodzie zajmują drugie miejsce. Najlepsi są koszykarze Boston Celtics (7-1), którzy minionej nocy odpoczywali.