Dziennik Gazeta Prawana logo

Chwalińska znów zadziwiła tenisowy świat. Polka w półfinale French Open

3 czerwca 2026, 13:27
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Chwalińska znów zadziwiła tenisowy świat. Polka w półfinale French Open
Chwalińska znów zadziwiła tenisowy świat. Polka w półfinale French Open/PAP/EPA
Trwa piękny sen Mai Chwalińskiej. Polka od kwalifikacji dotarła do półfinału wielkoszlemowego French Open. W środę nasza tenisistka pokonała rozstawioną z numerem 22. Rosjankę Annę Kalinską 7:6 (7-3), 6:3. Mecz trwał godzinę i 53. minuty. W walce o finał 24-latka może trafić na liderkę światowego rankingu Arynę Sabalenkę.

Kalinska była faworytką meczu z Chwalińską

Chwalińska robi furorę na Roland Garros. Polka, by dostać się do turnieju głównego najpierw musiała przebrnąć przez kwalifikacje. 24-latka w pięknym stylu dotarła do ćwierćfinału. W nim zmierzyła się faworyzowaną Kalinską, ale nasza rodaczka we wcześniejszych meczach pokazała, że nie straszne jej wyżej notowane w rankingu WTA rywalki. Tym razem było tak samo.

To dopiero trzeci występ Chwalińskiej w turnieju głównym Wielkiego Szlema. W 2022 roku była w 2. rundzie Wimbledonu, a w 2025 przegrała pierwszy mecz w Australian Open, więc niezależnie od rezultatu półfinału dla Polki będzie to najlepszy wynik w karierze.

Kalinska odrobiła straty, ale ostatnie słowo należało do Chwalińskiej

Kalinska przy własnym serwisie wygrała gema otwarcia, ale potem wydarzenia na korcie dominowała Chwalińska. Polka objęła prowadzenie 5:1 i miała piłkę setową. Rosjanka wyszła z opresji. Ponownie musiała się bronić przed zamknięciem partii przy stanie 5:3 i znów się to jej udało.

Kalinska odrobiła straty i doprowadziła do tie-breaka. W nim jednak lepsza okazała się Chwalińska. Przy stanie 3:3 nasza rodaczka wygrała cztery piłki z rzędu i zwycięsko zakończyła seta.

Kalinska nie miała sposobu na Chwalińską

Druga partia zaczęła się podobnie do jak pierwsza. Kalinska znów wygrała gema otwarcia, ale później do głosu doszła Chwalińska. Polka prowadziła 4:1, a następnie 5:2.

Rosjanka nie miała nic do stracenia. Grała vabank, ale w jej grze widać było nerwy. 27-latka dyskutowała ze swoją trenerką. Uwagi od niej niewiele pomogły. Kalinska wygrał jeszcze jednego gema, ale to wszystko na co było ją stać w tym dniu. Po godzinie i 53. minutach w półfinale French Open zameldował się Chwalińska.

Chwalińska może trafić na Sabalenkę

Chwalińska w półfinale zagra albo z liderką rankingu Białorusinką Aryną Sabalenką, albo Rosjanką Dianą Sznajder (23.). Z pierwszą z wymienionych Polka jeszcze nigdy nie grała. Z drugą zmierzyła się raz i musiała uznać jej wyższość.

W drugiej półfinałowej parze zmierzą się Rosjanka Mirra Andriejewa (8.) i pogromczyni Igi Świątek Ukrainka Marta Kostiuk (15.).

Wielki awans Chwalińskiej w rankingu WTA

Chwalińska w 1. rundzie tegorocznego French Open wygrała z mistrzynią olimpijską Chinką Qinwen Zheng 6:4, 6:0. W kolejnym meczu w takim samym stosunku rozprawiła się z rozstawioną z numerem 23. Belgijką Elise Mertens. W 3. rundzie pokonała Greczynkę Marię Sakkari 1:6, 6:3, 6:2, a w 1/8 finału Francuzkę Diane Parry 6:3, 6:2.

Dzięki temu Chwalińska znacznie poprawiła swoją pozycję w światowym notowaniu tenisistek. Przed startem turnieju w stolicy Francji zajmowała 114. miejsce w rankingu WTA. Obecnie w wirtualnej klasyfikacji przesunęła się w okolice trzeciej dziesiątki.

27-letnia Kalinska ma za sobą znacznie więcej występów w Wielkim Szlemie, ale w ćwierćfinale jest dopiero po raz drugi. W 2024 roku na tym etapie pożegnała się z Australian Open. We French Open natomiast pierwszy raz przeszła poza drugą rundę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWiemy, ile Mariusz Wach zarobi za walkę z Tysonem Furym. Szału nie ma »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj