Miami Heat to jedna z najgorszych drużyn w NBA. Niedawni mistrzowie najlepszej ligi świata przegrywają w tym sezonie jeden mecz za drugim. "Powinienem się przebrać i wyjść na parkiet. Mimo 62 lat, kłopotów z biodrem, słabym wzrokiem, grałbym lepiej niż niektórzy z moich koszykarzy" - wścieka się trener "Żarów" Pat Riley.
Jeden z najlepszych szkoleniowców w historii nie może nic wykrzesać z drużyny. Zespół z Miami wygrał zaledwie jedno z ośmiu spotkań tego sezonu. "To nie może tak dłużej trwać. Potrzeba nowych, młodych graczy" - twierdzi Pat Riley.
Może teraz los wreszcie się uśmiechnie do Miami Heat. Do drużyny wrócił po długiej kontuzji Dwayne Wade. W środę już zagrał w meczu z Seattle Supersonics. Rzucił 15 punktów, ale Heat przegrali. "Potrzebujemy punktów wszystkich koszykarzy. Jedna osoba niczego tu zmieni i nie zbawi drużyny" - uważa Wade.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl