James po raz pierwszy od 2014 rok zagrał przeciw Kevinowi Love, z którym przez cztery lata tworzył świetny duet w Cavaliers.

Reklama

To nie było koleżeństwo. To było coś więcej, niczym braterstwo. Bardzo się cieszę, że mimo gry w różnych zespołach nasza relacja niewiele się zmieniła - powiedział Love o stosunkach z obecnym gwiazdorem Lakers.

Po odejściu Jamesa zespół z Cleveland nie odzyskał dawnego blasku i jest jednym z najsłabszych w lidze. W poniedziałek dotrzymywał kroku faworytowi rozgrywek przez dwie kwarty. Później na boisku całkowicie dominowali gospodarze. Zdobyli w tym czasie 81 punktów, co jest najlepszym wynikiem Lakers w jednej połowie od 33 lat.

Właśnie w trzeciej i czwartej kwarcie James zdobył 23 ze swoich 31 punktów. Zaliczył też osiem asyst. Z kolei inny weteran Dwight Howard uzyskał najwięcej w sezonie 21 pkt i dodał 15 zbiórek.

Liderem pokonanych był Love - 21 pkt i 11 zbiórek.

Lakers z bilansem 33 wygranych i siedmiu porażek prowadzą w Konferencji Zachodniej. Nieznacznie lepszym dorobkiem mogą się pochwalić tylko najlepsi obecnie na Wschodzie Milwaukee Bucks (35-6).

Pierwszy raz tzw. triple-double mógł się pochwalić Shai Gilgeous-Alexander. 21-letni Kanadyjczyk z Oklahoma City Thunder w wygranym 117:104 wyjazdowym spotkaniu z Minnesota Timberwolves jako najmłodszy w historii zawodnik ligi osiągnął jednocześnie 20 punktów, 20 zbiórek i 10 asyst.

Przed meczem trener rzucił mi wyzwanie, bym jeszcze bardziej zapisał się w statystykach. Wziąłem sobie jego wiarę we mnie mocno do serca i... wyszło jak wyszło - powiedział bohater wieczoru.

W drugim roku występów w NBA dorobkiem co najmniej 20 pkt i zbiórek w jednym meczu mogli przed nim pochwalić się jedynie tak wybitni gracze, jak Shaquille O'Neal, Charles Barkley i Oscar Robertson.

Reklama