W niedzielę „Wojownicy” pokonali Portland Trail Blazers 137:122, a nazajutrz jeszcze wyżej zwyciężyli Kings. Już po pierwszej kwarcie prowadzili różnicą 17 „oczek”, a później powiększali przewagę.

Reklama

Pierwszoplanową postacią był Curry, który zdobył 30 punktów oraz miał dziewięć zbiórek i osiem asyst. Oprócz niego wyróżnili się m.in.: Kelly Oubre Jr. 18 pkt i Andrew Wiggins 16.

Statystycy wyliczyli, że 92 „oczka” Curry’ego w dwóch „sąsiednich” spotkaniach to jego trzeci wynik w karierze. Wcześniej zgromadził 97 (25 i 27 lutego 2016) i 93 (24-25 lutego 2016).

Wśród pokonanych najskuteczniejsi byli Harrsion Barnes i De’Aaron Fox - po 18 punktów. Barnes zapisał na koncie dziewięć zbiórek, a Fox siedem asyst.

Zawodnicy Warriors trafili 23 rzuty za trzy punkty (najwięcej Curry – pięć), a rywale tylko 10. Ogromną przewagę triumfatorzy osiągnęli także w asystach – 41, Kings 20.

„Królowie” ponieśli trzecią porażkę z rzędu. Ich trenerem jest Luke Walton, były asystent w ekipie Warriors i bliski znajomy Steve’a Kerra, szkoleniowca „Wojowników”.

W poniedziałek nie brakowało indywidualnych popisów znanych koszykarzy. Dwukrotny MVP Giannis Antetokounmpo „rzucił” 43 punkty, a Milwaukee Bucks wygrali z Detroit Pistons 125:115.

Tylko trzy punkty mniej zdobył Jayson Tatum z Boston Celtics (plus pięć „trójek”). Jego zespół na wyjeździe pokonał mistrzów z 2019 roku Toronto Raptors 126:114. Kanadyjskiej drużynie nie pomogła dobra forma Freda VanVleeta – 35 pkt.

W tym sezonie najgorszy bilans w lidze NBA mają Pistons 1-6 i Raptors 1-5.

Po krótkiej nieobecności do składu Dallas Mavericks wrócił Luka Doncic i uzyskał 30 pkt z Houston Rockets (113:100). Słoweniec popisał się triple-double – 16 zbiórek i 11 asyst. Bardzo dobrze zagrał też rezerwowy Tim Hardaway Jr. – 30 pkt. Dziesięć razy rzucał za trzy, a skutecznych było aż osiem prób.

Z kolei do składu „Rakiet” wrócił James Harden, ale to nie był rewelacyjny występ - 21 pkt, 10 asyst. Rzucał z gry 17 razy, celnie tylko pięć.

W jedynym spotkaniu zakończonym po dogrywce New Orleans Pelicans ulegli Indiana Pacers 116:118. Mecz był niesamowicie wyrównany, żadna z kwart nie zakończyła się większą różnicą niż dwa punkty.

Natomiast zawodnicy Atlanta Hawks niespodziewanie przegrali z New York Knicks 108:113. Do sukcesu nowojorczyków poprowadził Julius Randle, notując 28 punktów, 17 zbiórek, dziewięć asyst.