Z dobrej strony pokazał się też CJ McCollum - 28 pkt i 10 asyst. Trail Blazers zwyciężyli po raz czwarty z rzędu i zajmują piąte miejsce w Konferencji Zachodniej, natomiast ich środowy rywal jest w niej dopiero dwunasty.

Reklama

Trwającą również cztery spotkania serię - tyle że porażek - mają koszykarze New York Knicks. Mimo 30 punktów Juliusa Randle'a nowojorczycy przegrali u siebie z Brooklyn Nets 109:116. Wszyscy grający zawodnicy gości oprócz DeAndre Jordana i Chrisa Chiozzy zdobyli co najmniej 10 punktów, a najlepszy pod tym względem był Kevin Durant - 26 pkt.

Nets zajmują szóste, a Knicks - 10. miejsce w Konferencji Wschodniej.

Kolejne, siódme już wyjazdowe zwycięstwo odniosła drużyna Los Angeles Lakers - tym razem pokonała Oklahoma City Thunder 128:99. Broniący tytułu "Jeziorowcy" są w znakomitej formie, a w ostatnich trzech meczach mieli mniej punktów od rywali zaledwie przez 11 sekund. W środę najwięcej - 26 - uzyskał LeBron James.

Podczas gdy Lakers cieszą się z kompletu zwycięstw na wyjeździe w tym sezonie, Thunder nie potrafi wygrać ani jednego meczu u siebie, a takich szans miało już pięć. To najgorszy start tej ekipy od 2007 roku, kiedy nie odniosła zwycięstwa w żadnym z pierwszych siedmiu spotkań przed własną publicznością.

Zespół z Los Angeles pewnie prowadzi w Konferencji Zachodniej z bilansem 10-3. Na drugim miejscu jest jego lokalny rywal Clippers (8-4), który pokonał New Orleans Pelicans 111:106. Thunder jest na 11. miejscu (5-6).

Detroit Pistons w dalszym ciągu nie mogą znaleźć sposobu na Milwaukee Bucks - w środę przegrali u siebie z wiceliderem Konferencji Wschodniej 101:110. To już 14. z rzędu porażka z tym rywalem (wliczając spotkania poza sezonem), którego Pistons nie pokonali od sezonu 2018/19.

W ekipie gości wyróżnił się Giannis Antetokounmpo, który miał 22 punkty oraz po 10 asyst i zbiórek. To jego 20. w karierze triple-double.

W innych środowych meczach Charlotte Hornets przegrali z Dallas Mavericks 93:104, a Minnesota Timberwolves - z Memphis Grizzlies 107:118.