36-letni James zdobył 32 punkty, miał osiem zbiórek, siedem asyst i był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem „Jeziorowców”.

Reklama

Na liście wszech czasów przed nim są Kareem Abdul-Jabbar 38 387 pkt i Karl Malone - 36 928. James ma 35 017 „oczek”.

Pozostali gracze pierwszej piątki Lakers uzyskali w sumie 35 „oczek”, a ośmiu rezerwowych – łącznie 31 pkt. Inna sprawa, że bardzo odczuwalny był brak w składzie Anthony’ego Davisa i Dennisa Schrodera.

18 celnych "trójek"

Z kolei Nets wystąpili bez jednego z liderów Kevina Duranta, ale dobra postawa m.in. Jamesa Hardena (23 punkty, 11 asyst), Joe Harrisa (21 pkt) i Kyrie Irvinga (16, siedem zbiórek) przesądziła o wysokim zwycięstwie.

Triumfatorzy trafili 18 razy za trzy punkty (najwięcej Harris 6 i rezerwowy Timothe Luwawu-Cabarrot 5), przy zaledwie ośmiu udanych próbach mistrzów NBA.

Wygrali natomiast zwycięzcy rozgrywek z 2019 roku Toronto Raptors, którzy w czwartek pokonali Milwaukee Bucks na ich parkiecie 110:96. Zresztą w czwartek wygrywali tylko goście, bowiem Miami Heat okazali się lepsi od Sacramento Kings 118:110.

W Milwaukee wszyscy koszykarze pierwszej piątki Bucks zdobyli minimum 11 punktów (najskuteczniejszy Giannis Antetokounmpo 23 oraz 12 zbiórek, osiem asyst), jednak to było wyraźnie za mało na Raptors. W kanadyjskiej ekipie prym wiedli Norman Powell 29 pkt, Pascal Siakam 27, Fred VanVleet 17 i osiem asyst.

Gospodarze ponieśli już piątą porażkę z rzędu, a częściowym usprawiedliwieniem jest nieobecność Jrue’a Holidaya. Tak złej serii nie mieli od czterech lat.

Heat czekali 5 lat

W Sacramento z kolei triple-double w drużynie Heat zanotowali Jimmy Butler (po 13 punktów i asyst, 10 zbiórek) i Bam Adebayo (16 pkt, 12 zbiórek, 10 asyst). Oprócz nich wyróżnili się m.in. rezerwowy Tyler Herro – 27 pkt i Kelly Olynyk 22, siedem zbiórek.

Zawodnicy Miami Heat czekali na zwycięstwo w Sacramento blisko pięć lat.

W ligowej tabeli prowadzą Utah Jazz 24-5, przed Lakers 22-8 i Los Angeles Clippers 21-9.