Jazz mają bilans 44 zwycięstw i 17 porażek. Aż trzech z nich doznali w meczach ze słabymi Timberwolves. Z drugiej strony "Leśne Wilki" mają zaledwie 18 wygranych i 44 porażki, ale trzy zwycięstwa odnieśli w starciu z najlepszą ekipą obecnego sezonu.

Reklama

Początek ostatniej konfrontacji między tymi drużynami nie zwiastował niespodzianki. Po pierwszej kwarcie przyjezdni z Salt Lake City prowadzili 33:17. Później jednak mieli duże problemy ze skutecznością. W efekcie ostatnia część gry zaczynała się przy stanie 83:70 dla Timberwolves.

Jazz do remisu po 97 doprowadzili, gdy na zegarze pozostawało 2.52 min, ale w nerwowej końcówce lepsi okazali się gospodarze. Po trafieniu Russella gościom nie udało się nawet oddać rzutu, bo konstruując akcję zgubili piłkę.

Russell nie tylko zdobył decydujące punkty. Był również najlepszy w całym meczu. Na swoim koncie zapisał 27 punktów i 12 asyst. Solidne wsparcie zapewnił mu Karl-Anthony Towns - 21 pkt i 11 zbiórek.

"Ten zespół jest w trakcie budowy, a takie zwycięstwa dają solidne fundamenty" - podkreślił bohater wieczoru.

Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługują natomiast Mike Conley, który miał 26 pkt, dziewięć zbiórek i siedem asyst, ale również stratę w ostatniej akcji. Francuz Rudy Gobert zanotował natomiast 18 punktów trafiając wszystkie osiem rzutów z gry. Pozostali zawodnicy Jazz trafili łącznie tylko 19 rzutów w aż 68 próbach.

"Nie wydaje mi się, abym po tej porażce miał powody do obaw. Pojawiłyby się, gdyby zespół nie podjął walki. Oczywiście wolałbym, aby ostatnie akcje wyglądały lepiej, ale musimy po prostu iść dalej i następnym razem zagrać uważniej" - powiedział trener Jazz Quin Snyder.

W tabeli Konferencji Zachodniej tuż za Jazz jest ekipa Phoenix Suns (43-18). "Słońca" minionej nocy pokonały na wyjeździe New York Knicks 118:110. 33 punkty zdobył dla zwycięzców Devin Booker. To była pierwsza porażka nowojorczyków po serii dziewięciu wygranych.

W Konferencji Wschodniej najlepsi są koszykarze Brooklyn Nets (41-20), którzy w poniedziałek odpoczywali.