W barażach o fazę play off w każdej konferencji utworzono po dwie pary. W pierwszej spotykały się siódma drużyna z ósmą sezonu zasadniczego, a w drugiej - dziewiąta z dziesiątą. Zwycięzca pierwszej pary awansuje do play off, a przegrany ma jeszcze jedną szansę - o ostatnie miejsce w fazie pucharowej gra ze zwycięzcą drugiej pary.

Reklama

Choć właściciele klubów zaakceptowali te zmiany przed sezonem, to w jego trakcie zaczęły się pojawiać głosy krytyczne. Gdy Lakers zaczęli obsuwać się w tabeli, swoje niezadowolenie z tego systemu wyraził gwiazdor "Jeziorowców" - LeBron James.

"Ktokolwiek wymyślił to gówno, powinien zostać zwolniony" - stwierdził.

To właśnie 36-letni skrzydłowy był w środę bohaterem Lakers, których gra długo się nie układała.

Miały być wielkie emocje i były - tak w skrócie można podsumować spotkanie w Los Angeles. Lepiej zaczęli Warriors i po pierwszej połowie prowadzili różnicą 13 punktów.

Po przerwie gospodarze zaczęli niwelować stratę, a na pierwsze w meczu prowadzenie wyszli na początku czwartej kwarty. Do końca trwała walka kosz za kosz, a kluczowe okazało się trafienie Jamesa z dziesięciu metrów na 58,2 s przed ostatnią syreną. Po nim Lakers prowadzili 103:100 i wynik nie uległ już zmianie.

"Po tym jak zostałem uderzony w oko widziałem trzy obręcze, więc postanowiłem rzucać do środkowej" - powiedział bohater wieczoru. W oko przypadkiem został trafiony minutę wcześniej przez Draymonda Greena.

James zanotował triple-double, na które złożyło się 22 punkty, 11 zbiórek i 10 asyst. Lakers w pierwszej rundzie play off będą rywalizowali do czterech zwycięstw z Phoenix Suns.

W ekipie Warriors tradycyjnie prym wiódł Stephen Curry. Najlepszy strzelec sezonu zasadniczego na swoim koncie zapisał 37 pkt.

"To dla nas gorzka pigułka do przełknięcia. W koszykówce nie ma jednak większego wyzwania niż próba pokonania LeBrona. Jest nie tylko jednym z najlepszych zawodników w historii, ale także jednym z najbystrzejszych" - podkreślił trener "Wojowników" Steve Kerr.

Jego podopieczni w meczu ostatniej szansy w piątek zmierzą się z Grizzlies. Zwycięzca tego spotkania w play off stanie naprzeciw najlepszej drużynie sezonu zasadniczego - Utah Jazz.

Ekipę z Memphis do wygranej w środę poprowadziło trio Dillon Brooks (24 pkt), Litwin Jonas Valanciunas (po 23 punkty i zbiórki) oraz Ja Morant (20 pkt).

Wśród Spurs na wyróżnienie zasługują DeMar DeRozan i rezerwowy Rudy Gay - obaj uzyskali po 20 pkt.

Reklama