Sześć poprzednich spotkań w tej serii kończyło się zwycięstwami gości. Clippers udało się przełamać tę nietypową regułę, która nie zdarzyła się w NBA nigdy wcześniej.

Reklama

Kluczowy dla losów meczów był przełom trzeciej i czwartej kwarty. Ten okres gospodarze wygrali 30:6 i wynik zmienił się ze stanu 81:76 dla Mavericks na 106:87 dla Clippers. Powstałej wówczas różnicy Teksańczycy nie byli w stanie zniwelować.

Jeden Doncic to za mało

Clippers do wygranej poprowadził Kawhi Leonard, który uzyskał 28 punktów, 10 zbiórek, dziewięć asyst i cztery przechwyty. Solidne wsparcie zapewnili mu zdobywca 23 punktów Marcus Morris oraz Paul George - 22 pkt i 10 asyst.

Doncic niemal w pojedynkę próbował dać awans Mavericks. W niedzielę 22-letni Słoweniec trafił 17 z 30 rzutów z gry. Łącznie w siedmiu meczach z Cippers zgromadził 250 pkt, 72 asysty i 55 zbiórek.

Teraz czas na Jazz

W decydującym meczu drużyna z Los Angeles popełniła tylko osiem strat, wobec 14 Mavericks. Gospodarze byli również bardzo skuteczni. Z gry trafili dokładnie połowę z 82 rzutów, w tym aż 20 z 43 za trzy punkty. Wykorzystali także wszystkie 24 rzuty wolne.

Udział w wygranej mieli też rezerwowi Clippers, którzy łącznie zdobyli 27 punktów. Zawodnicy z ławki Mavericks konto drużyny powiększyli o zaledwie sześć punktów.

W drugiej rundzie w Konferencji Zachodniej Clipppers zmierzą się z najlepszą drużyną sezonu zasadniczego - Utah Jazz. Ekipa z Salt Lake City już wcześniej wygrała serię z Memphis Grizzlies 4-1. Pierwsze spotkanie zaplanowano na wtorek.

Niespodzianka w Filadelfii

W niedzielę rozpoczęła się też rywalizacja w drugiej rundzie Konferencji Wschodniej w parze Philadelphia 76ers - Atlanta Hawks. Niespodziewanie wygrały niżej rozstawione "Jastrzębie" 128:124.

Hawks po pierwszej połowie prowadzili 74:54. Gospodarze wyraźnie niwelować stratę zaczęli dopiero w czwartej kwarcie i na odwrócenie losów meczu nie starczyło im czasu. Gości do wygranej poprowadził Trae Young, który na swoim koncie zapisał 35 pkt i 10 asyst. Wśród pokonanych prym wiódł Joel Embiid. Kameruński środkowy miał 39 pkt i dziewięć zbiórek.

W NBA na każdym etapie play off rywalizacja trwa do czterech wygranych spotkań.