Dwa lata temu w ćwierćfinale mistrzostw świata w Chinach Amerykanie przegrali z Francuzami 79:89 i ostatecznie zajęli w tamtym turnieju siódme miejsce.

Reklama

Koszykarze USA mieli przewagę w pierwszej połowie, gdy grali dużo kontratakiem. Prowadzili po 20 minutach 45:37. W drugiej części Francuzi grali dobrze pod tablicami i zmuszali rywali z NBA do oddawania rzutów z dystansu, a to nie było mocną strona zawodników trenera Popovicha. Trzecią kwartę drużyna Francji wygrała aż 25:11 i prowadziła przed ostatnią, decydującą częścią 62:56.

Amerykanie zniwelowali straty w pierwszych trzech minutach, doprowadzili do remisu 63:63, a nawet prowadzili 67:63, ale Francuzi, brązowi medaliści MŚ walczyli do końca.

Kluczowy był rzut zza linii 7,75 m Evana Fourniera (Boston Celtics) na 55 sekund przed końcem, który dał prowadzenie "Trójkolorowym” 76:74.

Emocje w końcówce

W nerwowej końcówce koszykarze USA pudłowali z dystansu rzut za rzutem. Niesportowy faul popełnił Damian Lillard i sensacyjny sukces Francuzów przypieczętowany wolnymi Rudy Goberta (Utah Jazz) i Nicolasa Batuma (LA Clipppers) stał się faktem.

Francuzi wygrali walkę pod tablicami 42:36. Amerykanie mieli tylko 41 procent skuteczności rzutów za dwa punkty, podczas gdy rywale 60 proc.

Najwięcej punktów zdobyli dla Francji - Evan Fournier 28 i Rudy Gobert 14, a dla USA mistrz NBA z ekipą Milwaukee Bucks Jrue Holiday 18 i Bam Adebayo 12.