Dziennik Gazeta Prawana logo

W czwartym meczu finału prowadzenie zmieniało się aż 13 razy. Śląsk o krok od tytułu

24 maja 2022, 22:44
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Zawodnik Legii Warszawa Robert Johnson (2L) i Kerem Kanter (P) ze Śląska Wrocław podczas czwartego meczu finałowego Ekstraklasy koszykarzy
<p>Zawodnik Legii Warszawa Robert Johnson (2L) i Kerem Kanter (P) ze Śląska Wrocław podczas czwartego meczu finałowego Ekstraklasy koszykarzy</p>/PAP
Koszykarze Legii Warszawa w czwartym meczu finałowym przegrali we własnej hali ze Śląskiem Wrocław 63:66 (16:10, 18:21, 15:16, 14:19). Ekipie ze stolicy Dolnego Śląska do zdobycia mistrzostwa brakuje już tylko jednego zwycięstwa.

Ponownie niesamowity doping warszawskiej publiczności stworzył fantastyczną oprawę dla meczu o mistrzostwo Polski. To był najbardziej zacięty pojedynek spośród dotychczas rozegranych - prowadzenie zmieniało się w nim 13 razy.

Legia najwyższą przewagę miała na początku spotkania (13:4), a Śląsk prowadził jedynie kilka razy dwoma-trzema punktami. Przewagę uzyskał jednak w decydujących, ostatnich minutach meczu. Bohaterem był lider wrocławian Travis Trice, który w ostatnich 180 sekundach trafił dwa razy za trzy punkty. W całym meczu uzyskał 21 punktów, miał dziewięć zbiórek, osiem punktów i nie popełnił żadnej straty.

Pierwsza kwarta to „nerwówka” w wykonaniu koszykarzy obydwu zespołów. Było dużo spudłowanych rzutów i nieporozumień w ataku, wynikających także z dobrej defensywy po obydwu stronach boiska. Legioniści szybciej uspokoili grę, a po pierwszym rzucie Roberta Johnsona za trzy punkty na listę strzelców wpisali się kolejno wszyscy zawodnicy z parkietu.

W 6. minucie po kontrze zakończonej punktami Muhammada-Alego Abdur-Rakhmana zespół trenera Wojciecha Kamińskiego prowadził 13:4. Trener wrocławian Andrej Urlep zmuszony był do wzięcia czasu, a jego uwagi przyniosły częściowy skutek - Śląsk zmniejszył straty do trzech punktów (10:13), ale wynik kwarty 16:10 ustalił Abdur-Rakhman trafiając zza linii 6,75 m równo z końcową syreną czasu przeznaczonego na ofensywną akcję Legii.

Koszykarze Śląska „rozkręcali się” z każdą minutą wykorzystując każdy błąd gospodarzy. Do remisu 16:16 w 12. minucie doprowadził reprezentacyjny skrzydłowy Aleksander Dziewa, dobrze spisywał się D’mitrik Trice, a po dwóch kontrach wykończonych przez innego kadrowicza Łukasza Kolendę 17-krotni mistrzowie Polski z Wrocławia prowadzili 23:21.

Wyrównana walka trwała do końca tej części - w Legii punktowali nie tylko liderzy Johnson i Cowels, ale z dystansu trafiali pozostawieni na wolnych pozycjach przez obrońców rywali Dariusz Wyka i Grzegorz Kamiński. W Śląsku ciężar gry spoczywał na liderze Trice, który nie tylko trafiał, ale dzielił się też piłką. Ta jednak często wykręcała się z kosza wysokim zawodnikom - Dziewie (2 z 5 rzutów za dwa) i Turkowi Keremowi Kanterowi (1 z 4 rzutów za dwa).

Po 20 minutach Legia prowadziła 34:31, głównie dzięki rzutom z dystansu - jej zawodnicy trafili 6 „trójek” podczas gdy goście tylko dwie. Losy spotkania pełnego zwrotów akcji i minimalnej przewagi Legii rozstrzygnęły się w ostatnich trzech minutach - decydowała defensywa i rzuty z dystansu duetu wrocławskich braci Trice - lidera zespołu Travisa i młodszego D’mitrika. Ten drugi jako rezerwowy uzyskał 13 pkt, trafiając 3 z 4 prób zza linii 6,75 m.

Przy prowadzeniu Legii 63:59 na trzy minuty przed końcem Travis Trice trafił zza linii 6,75 m. Chwilę później faulowany wykorzystał jeden z dwóch wolnych i Śląsk remisował 63:63. Legia miała kontratak, ale nie zakończyła go punktami - to mógł być przełomowy moment końcówki dla gospodarzy. Na 39,9 sekund przed końcem amerykański rozgrywający trafił jeszcze raz z dystansu z ośmiu metrów i Śląsk prowadził 66:63.

W kolejnej akcji piłkę rozgrywaną przez legionistów przechwycił najlepszy obrońca sezonu zasadniczego, skrzydłowy Śląska Ivan Ramljak i popędził na kosz. Zmęczony nie trafił i Legia miała szansę na wyrównanie. Trener stołecznych Wojciech Kamiński na 20 sekund przed końcem spotkania wziął czas. Legioniści chcieli trafić za trzy punkty, ale rzuty Johnsona i Koszarka zza linii 6,75 m były niecelne.

Legia trafiła 11 razy za trzy punkty, ale rywale mieli nieco wyższą skuteczność w tym elemencie (8 z 19). Śląsk miał minimalnie mniej strat (12), przy 13 złych podaniach Legii. Decydowały, tak jak w całej finałowej serii detale, w tych był lepszy zespół z Wrocławia.

Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw) 3-1 dla Śląska. Kolejny mecz odbędzie się w piątek we Wrocławiu

Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 63:66 (16:10, 18:21, 15:16, 14:19)
Legia Warszawa: Robert Johnson 19, Raymond Cowels III 14, Muhammad-Ali Abdur-Rahkman 13, Łukasz Koszarek 7, Grzegorz Kamiński 3, Dariusz Wyka 3, Jure Skific 2, Adam Kemp 2, Jakub Sadowski 0
Śląsk Wrocław: Travis Trice 21, D'mitrik Trice 13, Łukasz Kolenda 11, Kodi Justice 7, Aleksander Dziewa 6, Ivan Ramljak 4, Kerem Kanter 2, Szymon Tomczak 2, Martins Meiers 0

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWypadek wojskowej ciężarówki. Dwóch żołnierzy trafiło do szpitala »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj