Dziennik Gazeta Prawana logo

Ona tańczyła, oni się bali. Kulisy "wyskoku" Moniki Pyrek

9 grudnia 2010, 20:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ona tańczyła, oni się bali. Kulisy "wyskoku" Moniki Pyrek
AKPA
Monika Pyrek wyjawiła, że nie wyobraża sobie dalszego życia bez swej sportowej miłości, jaką jest skok o tyczce. Wicemistrzyni świata rozpoczęła już w Spale treningi. Najbliższym celem są przyszłoroczne mistrzostwa świata, a docelowym - igrzyska w Londynie.

W czwartek zawodniczka MKL Szczecin, po niedawnym zwycięstwie w "Tańcu z gwiazdami", została powitana w siedzibie Polskiego Związku Lekkiej Atletyki w Warszawie.

"Cała lekkoatletyczna Polska była z tobą. Mniej jako prezes, bardziej jako kibic, jestem dumny, że w naszym środowisku mamy taką osobę jak ty. Dumny również z tego, że nasi lekkoatleci są najlepsi w innych dziedzinach, również i na parkiecie. Mam jednak nadzieję, że będziesz nadal odnosić sukcesy w halach i na stadionach" - powiedział prezes PZLA Jerzy Skucha wręczając Pyrek w imieniu pracowników związku piękny bukiet herbacianych róż.

Dyrektor sportowy PZLA Piotr Haczek przyznał, że była w środowisku, także w ministerstwie, dyskusja na temat "co robić z Moniką". Niektórzy mieli obawy, czy zdoła wrócić do sportu na tyle, by walczyć o podium.

"Ostatecznie Monika pozostaje w elitarnym Klubie Londyn 2012 i będzie miała indywidualny program szkolenia" - poinformował były czterystumetrowiec. "Jestem przekonany, że wróci na stadion nie w stylu jive'a - jak zamierza - a rock and rolla" - dodał.

Dwukrotna wicemistrzyni świata (Helsinki 2005 i Berlin 2009) zaznaczyła: "Propozycję udziału w tanecznym programie przyjęłam dlatego, że chciałam odświeżyć się psychicznie. Zwłaszcza, po nieudanym dla mnie, z powodu kontuzji, sezonie. Tańcząc nie myślałam natomiast o zwycięstwie - tak do rywalizacji podchodzę tylko w sporcie".

Pyrek podkreśliła, że skok o tyczce jest jej wielką miłością i po czteromiesięcznej przerwie wraca do niej z radością.

"Stęskniłam się za ludźmi z lekkoatletycznego środowiska, bo to oni tworzą otoczkę, atmosferę, za uwagami mojego trenera i w ogóle za zajęciami. Z radością rozpoczęłam więc w poniedziałek w Spale, na 600 dni przed igrzyskami w Londynie, przygotowania do sezonu. Fizycznie łatwo nie jest, zwłaszcza, że mam ogromne zakwasy. Ale to normalne po codziennych, wielogodzinnych ćwiczeniach tanecznych. Najważniejsze, że nie zapomniałam jak się skacze i nawet trener Kaliniczenko jest zaskoczony, że tak dobrze mi idzie" - powiedziała 30-letnia zawodniczka MKL Szczecin.

Zaznaczyła też, że nie miała we wcześniejszych planach sezonu halowego i wcale "Taniec z gwiazdami" nie miał na to wpływu. Jeśli dojdzie do odpowiedniej formy, to być może weźmie udział w dwóch mityngach pod dachem, natomiast najważniejszym celem na najbliższy rok są mistrzostwa świata w Daegu w Korei Południowej na przełomie sierpnia i września.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj