Dwa lata temu w Belgradzie biało-czerwoni triumfowali w klasyfikacji medalowej mistrzostw, zdobywając siedem złotych, dwa srebrne i trzy brązowe medale. Był to ich najlepszy start w imprezie tej rangi.
- zaznaczył Kęcki.
Podkreślił, że PZLA tak ułożyła skład reprezentacji, żeby każdy z jadących do Glasgow zawodników miał szansę awansu do finału.
- dodał Kęcki.
W jego ocenie każdy reprezentant Polski może w Glasgow zdobyć medal - warunkiem jest przynajmniej osiągnięcie najlepszych rezultatów w sezonie czy zbliżenie się do rekordów życiowych.
"To nie jest sytuacja częsta, ale ona bardzo cieszy. Być może Norbert Kobielski w skoku wzwyż do tej pory nie pokonał poprzeczki zawieszonej bardzo wysoko, ale podczas mistrzostw Polski dobrze wyglądał przy próbach na 2,27 i naszym zdaniem może tyle skoczyć. A taka wysokość osiągnięta w pierwszej próbie może dać medal" - zaznaczył dyrektor sportowy PZLA.
Kęcki liczy, że dobrze zaprezentują się kulomioci, którzy w tym sezonie borykali się z różnymi problemami.
- dodał.
Za takich uważa także polskich tyczkarzy i - jak przyznał - jest mu bez różnicy, który z trójki: Piotr Lisek, Paweł Wojciechowski i Robert Sobera wygra. - wspomniał.
Wyraził także nadzieję, że płotkarka Klaudia Siciarz przeanalizowała z trenerką start w ubiegłorocznych mistrzostwach Europy w Berlinie, który nie był do końca udany.
- powiedział Kęcki.
Przyznał, że 10 medali przywiezionych przez Polaków z Glasgow - bez względu na kolor medali - uzna za sukces.
- podsumował.
Reprezentacja Polski na HME w Glasgow liczy 32 nazwiska. Szans medalowych jest kilkanaście. Liderami światowych list są Piotr Lisek w skoku o tyczce i Iga Baumgart-Witan w biegu na 400 m, a liderką europejskich tabel Ewa Swoboda w sprincie na 60 m.