"Jest cudownie, jestem szczęśliwa, że tu jest tylu kibiców. Jestem niesamowicie wzruszona, że ktoś chciał przyjechać i zobaczyć moje ostatnie skoki. Ten sezon nie układa się po mojej myśli, nie zostałam medalistką olimpijską, nie jest tak, jak sobie wymarzyłam, ale towarzyszy mi mnóstwo wzruszeń. To piękne, że w takich warunkach kończę karierę" - przyznała Lićwinko, która wynikiem 1,91 została sklasyfikowana na trzecim miejscu. Triumfowała Włoszka Elena Vallortigara - 1,96.

Reklama

Punktem kulminacyjnym imprezy było pożegnanie dwukrotnego wicemistrza olimpijskiego Małachowskiego. Za rok wróci na Stadion Śląski w Chorzowie już w innej roli - dyrektora sportowego Memoriału Skolimowskiej. W niedzielę było podsumowanie jego długiej i pełnej sukcesów kariery. 38-letni dysokobol stawał trzykrotnie na podium mistrzostw świata, był dwa razy mistrzem Europy. Na trybunach był rozłożony wielki baner z napisem: "Piotr Małachowski, dziękujemy".

W swoim ostatnim konkursie, w którym startował też... ośmioletni syn Henryk, uzyskał 62,29 i został sklasyfikowany jako czwarty. Zwyciężył Słoweniec Kristjan Ceh - 66,65.

Ze łzami w oczach po ostatniej kolejce z kibicami żegnała się Joanna Fiodorow. Wicemistrzyni świata z Dauhy w rzucie młotem postanowiła zakończyć karierę, bo czuje się zmęczona. Sport już jej nie bawi, chciałaby zająć się własnym życiem. Po swojej ostatniej próbie pocałowała koło i nie potrafiła ukryć wzruszenia. W swoim ostatnim konkursie była trzecia - 68,56. Przed nią uplasowały się Białorusinka Nastassia Masława - 69,88 i brązowa medalistka igrzysk Malwina Kopron - 69,75.

"Jestem na pięknym stadionie. Lepiej nie mogłam sobie tego wymarzyć. Kończy się pewien etap w moim życiu, ale czas płynie dalej. Miałam nie płakać, ale nie daję rady. Ten ostatni rok dał mi dużo do myślenia, ten sezon nie był dla mnie dobry. Oddałam całe serce, ale stwierdziłam, że teraz jest odpowiedni moment, żeby zejść ze sceny. Kocham lekkoatletykę i będę na pewno jeździć po zawodach, teraz jako kibic" - zapewniła zawodniczka z Augustowa.

Cała trójka na koniec mityngu zrobiła jeszcze samochodem rundę honorową wokół stadionu, a na koniec Małachowski otworzył wielkiego szampana.

Reklama

W rywalizacji mężczyzn w rzucie młotem zwyciężył brązowy z Tokio Paweł Fajdek - 79,60 przed złotym Wojciechem Nowickim - 77,45.

"Wyniki pokazały, jak trudno rzuca się miesiąc po najważniejszym starcie. Nie było czasu na to, żeby trenować. Dopiero w szóstej próbie wykonałem poprawny rzut. Nie mogę zatem narzekać. Jesteśmy tu jednak po to, by ostatni raz podopingować tym, którzy kończą kariery" - podkreślił Fajdek.

Rewelacyjnie zaprezentował się zaledwie 18-letni Kacper Lewalski. Polski junior pokonał 800 m w 1.44,84 i zajął drugie miejsce. Przegrał tylko z Kenijczykiem Wycliffe Kinyamalem - 1.44,63. Dopiero 12. był brązowy medalista z Tokio Patryk Dobek - 1.46,65.

Ozdobą mityngu miały być też biegi na 400 m i tak się stało. Wśród "Aniołków Matusińskiego" klasę pokazała Natalia Kaczmarek, która czasem 50,70 poprawiła rekord życiowy. Udowodniła tym samym, że w tym sezonie była liderką złotej i srebrnej sztafety 4x400 m w Tokio. Wśród panów jedno okrążenie najszybciej pokonał Amerykanin Michael Cherry - 44,94. A Kajetan Duszyński czasem 45,44 był czwarty.

W rzucie oszczepem triumfował Niemiec Johannes Vetter, który zdeklasował rywali wynikiem 89,63. Wśród kobiet wygrała wicemistrzyni olimpijska Maria Andrejczyk. Jej rezultat 61,77 jest rekordem mityngu. Polka, która startuje z bolącym barkiem, ma przed sobą jeszcze ostatni start - w finale Diamentowej Ligi w Zurychu.

"Nie sądziłam, że uda się rzucić powyżej 60 m. Moje zdrowie jest w fatalnym stanie, ale bardzo chciałam tu być. Dziękuję, że przyszliście na Stadion Śląski" - powiedziała po konkursie na antenie TVP.

W biegach na 400 m ppł najszybsi byli Ukrainka Wiktoria Tkaczuk - 54,18 i brązowy medalista igrzysk Brazylijczyk Alison Dos Santos - 48,50. Na dystansie 3000 m wygrał Etiopczyk Tadese Woirku - 7.36,47.

Dobra obsada była w pchnięciu kulą, bo na starcie stanęli wszyscy medaliści z Tokio. W Chorzowie najlepszy był po raz kolejny rekordzista globu Amerykanin Ryan Crouser - 22,39. Mistrz Europy Michał Haratyk uzyskał 20,08, co dało mu siódmą lokatę. A tuż za nim uplasował się Konrad Bukowiecki - 19,24.

A u kobiet najdalej kula poleciała po pchnięciu Portugalki Auriol Dongmo - 19,32. Klaudia Kardasz była piąta - 17,44, a Paulina Guba szósta - 16,51.

Show zrobił Włoch Gianmarco Tamberi. Mistrz olimpijski w skoku wzwyż uzyskał 2,30 i porwał kibiców na trybunach. W skoku o tyczce brylował wicemistrz olimpijski Amerykanin Chris Nilsen - 5,86. Walczący w tym sezonie z kontuzjami Piotr Lisek został sklasyfikowany na piątej pozycji wynikiem 5,70.

Na dobrym poziomie stała rywalizacja na dystansach płotkarskich. Najszybsi byli Nigeryjka Tobi Amusan - 12,64 (czwarte miejsce Klaudii Siciarz - 12,92) i mistrz olimpijski Jamajczyk Hansle Parchment - 13,26 (siódma lokata Jakuba Szymańskiego - 13,82).

"Przyjechałem to na własną prośbę. W Tokio spotkałem Marcina Rosengartena i zapytałem, czy nadal organizuje te piękne zawody w Polsce. Startowałem w Memoriale w 2012 roku i chciałem wrócić" - przyznał Parchment.

Klasę na 100 m pokazała ośmiokrotna medalistka olimpijska Jamajka Shelly-Ann Fraser-Pryce - 10,81. Uśmiechnięta mówiła do kamery, że jeszcze nie wie, czy w przyszłym sezonie pojawi się na bieżni, ale kuszą ją mistrzostwa świata w Eugene. Wyraźnie widać, że z biegania nadal czerpie radość. Jedyna Polka w stawce Marika Popowicz-Drapała była ósma - 11,79.

Na 1000 m triumfowała Brytyjka Jemma Reekie - 2.35,47. Martyna Galant była piąta - 2.37,08. Mistrz olimpijski Andre De Grasse był też najszybszy w Chorzowie. Dystans 200 m pokonał w 20,21. Najlepszy z Polaków Oliwer Wdowik zajął ósme miejsce - 21,33.

Memoriał jest poświęcony pamięci zmarłej w lutym 2009 Kamili Skolimowskiej – mistrzyni olimpijskiej w rzucie młotem z 2000 roku. Pierwsza edycja mityngu odbyła się 2 maja 2009, kilka miesięcy po śmierci zawodniczki, na warszawskiej Skrze. Rozegrano wówczas konkursy rzutu młotem kobiet i mężczyzn oraz zapowiedziano, że kolejne edycje zawodów nie są planowane. Memoriał powrócił do kalendarza lekkoatletycznego w 2011 roku i od tego czasu odbywa się każdego roku. W tym sezonie został włączony do serii Golden Tour. Wyżej sklasyfikowane są tylko zawody Diamentowej Ligi. (PAP)

mar/ co/