Po wygraniu konkursu i nieudanej próbie poprawienia rekordu świata na 6,19 tyczkarz podszedł do ogrodzenia, za którym stali kibice. Jeden z nich wręczył mu szklankę piwa, którą Szwed przyjął i wypił duszkiem.

Reklama

Nagranie pojawiło się szybko w internecie a w niedzielę zaczęło bić rekordy oglądalności. W dodatku sam tyczkarz umieścił je na swoim profilu w mediach społecznościowych. Zaskoczonym szwedzkim dziennikarzom powiedział, że był pod silnym wpływem adrenaliny i był tak bardzo spragniony, że nie był w stanie się opanować, a poza tym bardzo lubi ten napój.

Być w Belgii i nie pić lokalnego piwa to grzech - powiedział Duplantis dziennikowi "Aftonbladet", a reporterowi "Expressen", że "zimne piwo smakuje najlepiej na stadionie".

Nieodpowiedzialne zachowanie gwiazdy

Szwedzka opinia publiczna jest, jak zauważyły media, "nieco wstrząśnięta" zachowaniem tyczkarza, ponieważ dał bardzo zły przykład młodzieży, pił alkohol na obiekcie sportowym, a poza tym w czasie pandemii COVID-19 nieodpowiedzialne jest przyjmowanie plastikowej szklanki z rąk nieznanego człowieka, który w dodatku był bez maseczki.

Tak. Chyba popełniłem błąd, bo to faktycznie była zupełnie obca dla mnie osoba, lecz zapytałem czy piwo jest nieruszone. Kibic potwierdził więc wypiłem. Cóż jestem od dziecka bardzo impulsywny - wyjaśnił tyczkarz.