Isinbajewa pupilką Putina
nie miała sobie równych. To dwukrotna mistrzyni olimpijska, trzykrotna mistrzyni świata, czterokrotna halowa mistrzyni świata, mistrzyni Europy, halowa mistrzyni Europy i obecna rekordzistka świata (5,06 m).
Przez lata królowała na lekkoatletycznych zawodach. Nie bez powodu nazywano nazywano ją . Nie jest też żadną tajemnicą, że Isinbajewa była pupilką . Sportsmenka była związana z rosyjską armią i często paradowała w mundurze.
Isinbajewa wrogiem publicznym
Wszystko zmieniło się po wybuchu wojny w Ukrainie. Isinbajewa uciekła zi odcięła się od . Od tego czasu w ojczyźnie uznano ją za zdrajczynię.
w Rosji została uznana za wroga publicznego. Była sportsmenka mimo hejtu jaki się na nią wylał nieoczekiwanie w ostatnich dniach wróciła do kraju.
Rosjanie "odpuścili" Isinbajewej
Lekkoatletka przyjechała na pogrzeb swojego trenera . Jak odebrana została jej wizyta w ?
Jak się okazuje rodacy najprawdopodobniej odpuścili "grzechy" 42-latce, a przynajmniej na czas jej wizyty darowali sobie negatywne komentarze i krytykę.
Rosyjskie media podkreślają, że zachowała się honorowo przyjeżdżając do ojczyzny, by uczcić pamięć swojego trenera.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.