– powiedziała tuż za metą.
Dochodziła do siebie bardzo długo. Leżała na trawie i nie miała nawet siły otworzyć butelki z wodą. Wycieńczona i płacząca, ale to były łzy szczęścia.
- dodała.
Po trzech konkurencjach – szermierce, pływaniu i jeździe konnej była liderką.
- przyznała.
Medal Nowackiej jest 300. w historii polskiego olimpizmu i został wywalczony sporym trudem.
- zapewniła.
Trudnym momentem w pięcioboju nowoczesnym jest także jazda konna. Często niezależna jest od samego zawodnika, ponieważ konia się losuje.
- oceniła.
Nowacka nie przyjechała na igrzyska jako faworytka, mimo że ma medale mistrzostw świata. To krążek zdobyty przede wszystkim niezwykłą walecznością. Nie tylko zademonstrowaną w Rio de Janeiro, ale także tą, którą musiała pokazać w walce z kontuzją.
- dodała.
Wbrew wszelkim zaleceniom lekarzy oraz opiniom trenerów Nowacka jest jednym z niewielu wyczynowych sportowców, którzy są… weganami.
- powiedziała.
Sama wierzy w to, że właśnie odżywianie ma bardzo duży wpływ na wyniki i zdrowie.
- zaznaczyła.
Pięciobój, jak to często bywa, nie był dyscypliną, o której marzyła jako mała dziewczynka. Trafiła do niego przez przypadek.
– opowiedziała.
Dom rodzinny opuściła w wieku… 14 lat. Tylko po to, by całkowicie poświęcić się pięciobojowi. Po 11 latach treningu osiągnęła największy sukces w karierze.
- zapewniła.
Jadąc na igrzyska, nie stawiała sobie zbyt wielkich celów. Cieszyła się, że dostała szansę, o jakiej marzy każdy sportowiec.
– dodała.
To dziewiąty medal wywalczony przez Polskę w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Impreza potrwa do niedzieli.