Dziennik Gazeta Prawana logo

Udany debiut Leszka Krowickiego w roli selekcjonera polskich piłkarek ręcznych

7 października 2016, 20:10
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zawodniczka reprezentacji Polski Daria Zawistowska (C) oraz Słowaczki Simona Sulovska (P) i Lydia Jakubisova (L)
Zawodniczka reprezentacji Polski Daria Zawistowska (C) oraz Słowaczki Simona Sulovska (P) i Lydia Jakubisova (L)/PAP
Reprezentacja Polski wygrała ze Słowacją 28:18 (13:10) w drugim meczu towarzyskiego turnieju piłkarek ręcznych w Zielonej Górze. W pierwszym spotkaniu Szwecja pokonała Islandię 33:23.

Był to debiut Leszka Krowickiego w roli selekcjonera biało-czerwonych. Nowy trener Polek wymienił połowę składu i przez kilka dni szlifował taktykę na zgrupowaniu w Zielonej Górze.

- jeszcze przed meczem powiedział następca Duńczyka Kima Rasmussena.

Początek meczu to przede wszystkim nowe ustawienie w obronie. Pierwsze fragmenty pokazały, że musi minąć trochę czasu, zanim Polki przyswoją sobie tajniki taktyki. Słowaczki wykorzystały to szczególnie między 4 a 10 minutą spotkania, kiedy Martina Skolkova zdobyła trzy gole z rzędu, a czwartym dała Słowacji prowadzenie.

Polki skuteczniej niż w obronie grały w ataku. Nie pudłowała Kinga Achruk, świetnie rzucały Marta Gęga i Kinga Grzyb. To pozwoliło cały czas trzymać się blisko rywalek. A kiedy zazębiła się nowa obrona, gra biało-czerwonych zaczęła wyglądać dobrze.

Przy stanie 11:7 zespół gospodarzy dopadła jednak niemoc w ataku. Polki przestały trafiać albo traciły piłkę po niedokładnych podaniach, czym dawały Słowaczkom okazję do kontr. Rywalki jednak nie miały najlepiej ustawionych celowników i to Polki schodziły na przerwę prowadząc 13:10, po bramce w samej końcówce kapitan Karoliny Kudłacz-Gloc.

Druga połowa miała podobny przebieg jak końcówka pierwszej. Zawodniczki Krowickiego kontrolowały wynik, a przy okazji powoli odskakiwały Słowaczkom. Te właściwie ani przez chwilę nie zagrażały im. A nawet jeśli, to pięknymi interwencjami popisywała się Adrianna Płaczek.

Z drugiej strony parkietu czarował atak Polek. Kudłacz-Gloc, po pięknej akcji, zdobyła efektowną bramkę, którą śmiało można chyba okrzyknąć "golem meczu". Wtedy o czas poprosił trener rywalek.

To przyniosło skutek w postaci drobnego odrobienia strat, choć to miejscowe do samego końca kontrolowały przebieg spotkania. Trener pozwolił też zagrać kilku młodszym zawodniczkom.

W sobotę w finale Polka o godz. 16.10 zagra w finale z ekipą "Trzech Koron".

Polska - Słowacja 28:18 (13:10)
Polska: Weronika Gawlik, Weronika Kordowiecka, Adrianna Płaczek - Kinga Grzyb 6, Karolina Kudłacz-Gloc 4, Kinga Achruk 3, Marta Gęga 3, Kamila Szczecina 2, Patrycja Królikowska 2, Joanna Drabik 2, Ewa Andrzejewska 1, Alina Wojtas 1, Katarzyna Janiszewska 1, Daria Zawistowska 1, Monika Kobylińska 1, Aleksandra Zimny 1, Emilia Galińska, Natalia Nosek.
Słowacja: Martina Bacikova, Adriana Medvedova, Simona Sulovska - Kristina Pastorkova 4, Martina Skolkova 4, Lydia Jakubisova 3, Julia Kucerova 2, Alzbieta Rechtorisova 1, Mariana Rebicova 1, Veronika Habankova 1, Eva Minarcikova 1, Livia Kluckova 1, Martina Bacikova, Alica Kostelna, Lucia Kulcik, Monika Rajnohova.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj