Prawnik z Poznania, Michał Gniatkowski zarzucił Adrianowi Zielińskiemu naruszenie dóbr osobistych. Twierdził, że przyłapanie sztangisty na dopingu podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro odebrało mu przyjemność z oglądania zawodów, prawo do cieszenia się rywalizacją fair play i wiara w to, że igrzyska są czyste. Domagał się więc przeprosin oraz wpłaty przez sportowca pieniędzy na fundacje pomagające młodym sportowcom.
Zieliński podczas ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro został przyłapany na stosowaniu niedozwolonego środka dopingującego – nandrolonu. W Brazylii nie wystartował, a przez panel dyscyplinarny został zdyskwalifikowany na cztery lata. Sztangista twierdzi, że środek przyjął nieświadomie i zapewnia, że dowiedzie swojej niewinności. Złożył w tej sprawie odwołanie i czeka na wyznaczenie daty kolejnego posiedzenia panelu. To także wypłynęło na decyzję bydgoskiego sądu, który ostatecznie zdecydował o oddaleniu powództwa.
– powiedziała sędzia sądu okręgowego w Bydgoszczy Dorota Marszałkowska, ogłaszając wyrok.
Żadna ze stron nie stawiła się w środę w bydgoskim sądzie na ogłoszeniu wyroku. Orzeczenie jest nieprawomocne.