We dwójkę, na domowych symulatorach, "wspinali się" w wirtualnym świecie dzięki platformie Zwift. Celem było osiągnięcie przewyższenia równego 8848 metrów, czyli wysokości najwyższej góry świata Mount Everestu.

Reklama

35-letni Cavendish (Bahrajn McLaren) i pięć lat młodszy Rowe (Ineos) osiągnęli cel po ośmiu godzinach 37 minutach i 32 sekundach pedałowania pokonując w tym czasie 211 kilometrów.

Pierwszy z kolarzy, znany ze swych sprinterskich kwalifikacji i słabszej jazdy w górzystym terenie, przyznał szczerze, że odczuwa wielką satysfakcję, ale wysiłek był "okropny i niemiłosierny".

Dwójce Brytyjczyków sporo jednak zabrakło do wyczynu Włocha Giulio Ciccone z ekipy Trek-Segafredo, który przed dwoma tygodniami wirtualnie wspiął się na 10 tys. metrów, pokonując dystans 237 kilometrów. 25-letni Włoch doskonale czuje się na podjazdach - w 2018 roku zajął drugie miejsce w klasyfikacji górskiej Giro d'Italia, a rok później wygrał jeden z etapów tego wyścigu.

Wjazd na dużo mniejszą wysokość - na Mont Royal w Montrealu (233 m npm) - ale już nie wirtualnie, lecz realnie, planuje Kanadyjczyk James Piccoli (Israel Start-Up Nation). Zamierza w ten sposób zebrać fundusze na sprzęt ochronny dla osób walczących w pierwszej linii z koronawirusem.

Z powodu pandemii koronowirusa odwołano większość wiosennych wyścigów kolarskich, a inne planowane na ten sezon imprezy - w tym Giro d'Italia, Tour de France czy Tour de Pologne - przesunięto na późniejsze terminy. Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) w połowie maja ma opublikować zmodyfikowaną i dostosowaną do aktualnej sytuacji epidemiologicznej wersję kalendarza na ten sezon.