Jak podano, o przekazanie zmanipulowanych próbek z moczem podejrzanych jest 18 zawodników z sześciu krajów. Przypadki te mają zostać przekazane Międzynarodowej Agencji Badań (ITA).
WADA podała, że ma dowody na korzystanie z "sobowtórów", który udawali sportowców, gdy ci mieli przekazać swoją próbkę. Podane w czwartek informacje są efektem kilku śledztw tej organizacji, z których pierwsze wszczęto w 2017 roku. Jednym z nich była Operacja Strzała, która dotyczyła praktyki podmieniania próbek moczu w miejscu ich pobrania. Mowa także m.in. o Operacji Zasięg, badającej oskarżenie korupcyjne zajmującego wysokie stanowisko członka IWF, który miał zostać opłacony za ochronę rosyjskich zawodników przed przyłapaniem na dopingu oraz Operacji Dziedzic, która analizowała zarzuty zorganizowanego dopingu i systemu ochrony rumuńskich sztangistów.
IWF jak na razie nie odniosła się do czwartkowych wiadomości. Skomentował ją za to kierujący Światową Agencją Antydopingową Witold Bańka.
" - zaznaczył cytowany w komunikacie WADA.
Na początku bieżącego roku niezależne dochodzenie w sprawie IWF przeprowadził zespół śledczy Kanadyjczyka Richarda McLarena. Wykazał on powszechną korupcję w tej organizacji. Dotyczyło to m.in. ukrywania dopingu w zamian za kwoty przekazywane bezpośrednio byłemu szefowi Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów Tamasowi Ajanowi. 81-letni obecnie Węgier związany był z nią od połowy lat siedemdziesiątych - najpierw jako sekretarz generalny, a następnie - od 2000 roku - jako przewodniczący. Do dymisji podał się w kwietniu.
Mierząca się z dużymi kłopotami federacja w ubiegłym tygodniu wskazała trzeciego już w ostatnim czasie tymczasowego szefa. Obecnie jest nim Brytyjczyk Michael Irani, następca Intarata Yodbangtoeya z Tajlandii, który wcześniej zmienił zaś Amerykankę Ursulę Papandreę.