Kwalifikacje grupy północnoamerykańskiej, w których miały rywalizować USA i Grenlandia, odwołano i w efekcie IHF wybrała USA tłumacząc, że występ tej drużyny posłuży popularyzacji dyscypliny na kontynencie północnoamerykańskim, a dzięki jej uczestnictwu w MŚ sprzedane zostaną prawa do transmisji.
Grenlandzka federacja piłki ręcznej (GHF) uważa jednak, że po wycofaniu się USA to właśnie jej reprezentacja powinna wystąpić w MŚ jako jedyny przedstawiciel tego kontynentu. - powiedział prezes GHF Joergen Olsen na antenie duńskiej telewizji, nie ukrywając wzburzenia.
"Komercja wyraźnie wygrywa ze sportem"
Kapitan grenlandzkiej drużyny Minik Dahl Hoegh uważa, że IHF wybierając Szwajcarię zachowała się niesportowo. "Od 20 lat zajmujemy przecież najlepszą lokatę z zespołów północnej Ameryki w mistrzostwach panamerykańskich” - przypomniał. Jego zdaniem wytłumaczenie jest proste i dyskryminujące, ponieważ Grenlandia liczy 60 tysięcy mieszkańców, a USA 330 milionów i pomimo 100-procentowej oglądalności MŚ na Grenlandii nawet amerykański ułamek przyniósłby IHF większe pieniądze. - podkreślił.
Olsen wyjaśnił też, że jego federacja czuje się ignorowana i wyrzucona na margines, ponieważ nie ma żadnej komunikacji z IHF. przyznał.
Dodał, że nawet pozytywna decyzja byłaby trudna do realizacji, ponieważ szybki przelot z Nuuk do Kairu nie byłby prosty ani tani. - zaznaczył.