Przełożone o rok z powodu pandemii igrzyska mają się rozpocząć 24 lipca.

Reklama

W ubiegłym tygodniu Polska dołączyła do krajów, które zadeklarowały zaszczepienie w najbliższym czasie swoich sportowców szykujących się do igrzysk w Tokio. Zdaniem Nowaka to wiadomość, która doda trochę otuchy zawodnikom.

I przede wszystkim pewności, że przygotowania w tym ostatnim, najważniejszym etapie przed igrzyskami odbędą bez przeszkód. Ci wszyscy, którzy wyrażą wolę, by się zaszczepić, na pewno będą mogli już do samych igrzysk bez większych problemów i obaw trenować, wyjeżdżać, brać udział w kwalifikacjach na całym świecie. Ryzyko na pewno będzie dużo, dużo mniejsze - ocenił.

Potwierdził, że już wcześniej w rozmowach z zawodnikami, polskimi związkami sportowymi i przede wszystkim z Ministerstwem Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu sprawdzano, czy będzie zainteresowanie i wola zaszczepienia się wśród tegorocznych olimpijczyków.

Nie ma sprzeciwu w sprawie szczepionek

W zasadzie nie słyszeliśmy żadnego sprzeciwu. Wszystkie strony jednym głosem mówiły "tak, jak najbardziej szczepienia są tutaj potrzebne". Oczywiście, od samego początku jasne dla wszystkich było, że do niczego naszych sportowców i członków sztabów szkoleniowych nie będzie można przymusić. Pozostaje liczyć na ich świadomość, w którą głęboko wierzę - zaznaczył.

Szef misji przyznał, że zdarzają się przypadki, iż terminy niektórych imprez w ramach kwalifikacji olimpijskich są nadal przesuwane z powodu pandemii COVID-19. Zapewnił jednak, że w wielu sportach - przy odpowiednich obostrzeniach - przebiegają one bez większych zakłóceń.

To wszystko pokazuje według mnie, ale myślę, że także w opinii wielu specjalistów od sportu, iż proces kwalifikacji zostanie dokończony i na igrzyska ze spokojem wszystkie komitety narodowe będą mogły wysłać swoich najlepszych sportowców - podkreślił.

"Najważniejsze jest, by igrzyska się odbyły"

Stwierdził, że na niespełna 100 dni do rozpoczęcia zmagań olimpijskich nie ma kwestii, na wyjaśnienie których by obecnie szczególnie wyczekiwał.

W zasadzie wszystko jest już pewne. Oczywiście oprócz rzeczy nieprzewidywalnych, bo na chwilę obecną obostrzenia z dnia na dzień się zmieniają. Z dnia na dzień dowiadujemy się o przeróżnych rzeczach. Kilkanaście dni temu poinformowano, że wszystkie programy okołoigrzyskowe zostały w tym roku zlikwidowane. Dotyczy to m.in. programu dedykowanego mistrzom i gwiazdom sportu olimpijskiego, którzy zwykle byli zapraszani na igrzyska. Jest też szereg obostrzeń dotyczący osób towarzyszących i sugestia, by mocno zredukować sztaby szkoleniowe oraz ograniczyć się do niezbędnego, esencjalnego trzonu reprezentacji i misji olimpijskiej. Na pewno uczestników igrzysk będzie mniej. Sama decyzja, że niestety zabraknie zagranicznych kibiców spowoduje, że to ryzyko dla samych Japończyków będzie na pewno akceptowalne - ocenił.

Liczę, że sport dojdzie do sytuacji prawie normalnej, bo on normalny już nie będzie. Nie wiem, czy chwilowo, czy już nigdy. Igrzyska będą inne. Będą może dziwne, takie, do jakich nie jesteśmy przyzwyczajeni. Ale najważniejsze, żeby się odbyły, by sportowcy mogli spokojnie wystartować i walczyć o to, do czego przygotowywali się całe życie - podkreślił.