Dziennik Gazeta Prawana logo

FC Porto kolejną ofiarą piłkarzy ręcznych Łomży Vive Kielce

20 października 2021, 20:32
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zawodnik Łomży Vive Kielce Dylan Nahi (L) i bramkarz Sebastian Leth Frandsen (P) z FC Porto poczas meczu grupy B Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych
<p>Zawodnik Łomży Vive Kielce Dylan Nahi (L) i bramkarz Sebastian Leth Frandsen (P) z FC Porto poczas meczu grupy B Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych</p>/PAP
Piłkarze ręczni Łomży Vive Kielce wygrali u siebie z portugalskim FC Porto Sofarma 39:33 (21:17) w meczu 5. kolejki grupy B Ligi Mistrzów. To ich czwarte zwycięstwo w tych rozgrywkach.

Po wyrównanym początku, od 10. minuty zaczęła się zaznaczać lekka przewaga gospodarzy. Po trzech golach z rzędu Vive w 13. minucie prowadziło 9:6. Kilka udanych interwencji w tym okresie zaliczył bramkarz reprezentacji Niemiec Andreas Wolff. Dylan Nahi miał za to problemy z wykorzystaniem rzutów karnych. Po pierwszym uratowała go udana dobitka, drugi zmarnował. Podobnie jak przed tygodniem w spotkaniu z SG Flensburg-Handewitt, wygranym przez mistrza Polski 37:29, niezbyt dobrze spisywały się linie obrony obu drużyn.

Goście nie odpuścili i odrobili straty w 17. minucie (11:11) po akcji najskuteczniejszego tego dnia w swojej drużynie Ivana Sliskovica (w sumie zaliczył siedem bramek). Końcówka pierwszej połowy należała ponownie do podopiecznych trenera Tałanta Dujszebajewa, którzy do szatni schodzili wygrywając 21:17. Wynik ten ustalił po efektownej akcji syn szkoleniowca Alex Dujshebaev.

Zaraz po przerwie przewaga kielczan wzrosła do pięciu trafień. W 39. min było już 28:21 i wydawało się, że miejscowi mają mecz pod kontrolą. Wystarczyło jednak kilka zepsutych zagrań, a przewaga ponownie stopniała (29:26 w 44. min). Mistrzowie Polski w porę zwarli szeregi, zaczęli unikać prostych błędów i odskoczyli na pięć bramek. Potem pilnowali, tym razem skutecznie, korzystnego rezultatu.

Tuż przed końcową syreną czerwoną kartką sędziowie ukarali zawodnika gości Pedro Valdesa za atak na twarz Chorwata Igora Karacica. Ekipa portugalska grała na coraz większym ryzyku, co skrzętnie wykorzystali gospodarze, pewnie zwyciężając 39:33.

Na wyróżnienie zasługuje najskuteczniejszy w środę na boisku islandzki skrzydłowy Łomży Sigvaldi Gudjonsson - zdobywca dziewięciu goli.

Vive tymczasowym liderem

Po tym zwycięstwie kielczanie przynajmniej na jeden dzień wyszli na prowadzenie w tabeli grupy B. Szanse na zrównanie się z nimi punktowo mają broniąca tytułu hiszpańska Barca i węgierski Telekom Veszprem, które swoje mecze rozegrają w czwartek.

Kolejny pojedynek LM Vive rozegra ponownie w Hali Legionów 27 października (godz. 18.45), a rywalem będzie Paris Saint-Germain.

Łomża Vive Kielce - FC Porto Sofarma 39:33 (21:17).
Łomża Vive Kielce: Mateusz Kornecki, Andreas Wolff - Dylan Nahi 3, Igor Karacic 4, Nicolas Tournat 5, Alex Dujshebaev 5, Sigvaldi Gudjonsson 9, Arciom Karalek 6, Arkadiusz Moryto, Szymon Sićko 6, Haukur Thrastarson 1, Cezary Surgiel, Miguel Sanchez Migallon.
FC Porto Sofarma: Sebastian Frandsen, Nikola Mitrevski – Pedro Valdes 3, Victor Iturriza Alvarez 5, Pedro Cruz 1, Diogo De Abreu Oliveira 1, Djibril Mbengue 2, Silva Sousa 3, Ivan Slisković 7, Silva da Borges, Daymano Salina Amador 6, Antonio Areia Rodrigues 2, Miguel Alves 3.
Kary: Łomża Vive - 8; FC Porto - 18 min.
Sędziowie: Matija Gubica, Boris Milosevic (Chorwacja).
Widzów: 4100.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj