Dziennik Gazeta Prawana logo

Awans "Kogutów" w lidze angielskiej

21 lutego 2010, 20:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Niespełna dziesięciu minut potrzebował 28-letni Rosjanin Roman Pawliuczenko na zdobycie dwóch goli w meczu angielskiej ekstraklasy przeciwko Wigan Athletic (3:0). Gola dla "Kogutów", którzy awansowali na czwarte miejsce w tabeli, strzelił też Jermain Defoe.

Pawliuczenko wpisał się na listę strzelców w 84. i 90+3. minucie, a Defoe umieścił piłkę w siatce gospodarzy w 27. minucie.

Na prowadzeniu w Premier League umocniła się Chelsea Londyn, pokonując w sobotę na wyjeździe Wolverhampton 2:0. Podopieczni Carlo Ancelottiego o cztery punkty wyprzedzają Manchester United, który przegrał w Liverpoolu z Evertonem 1:3.

Dwie bramki dla Chelsea uzyskał Didier Drogba. Piłkarz z Wybrzeża Kości Słoniowej wykazał się stuprocentową skutecznością - miał tylko dwie okazje strzeleckie. Nie był to jednak spacerek dla "The Blues", którzy zawdzięczają trzy punkty w równym stopniu co Drogbie bramkarzowi Petrowi Cechowi, fenomenalnie broniącemu po przerwie w dwóch beznadziejnych sytuacjach. Przy jednym trafieniu Cech zanotował nawet asystę.

Manchester United nie sprostał Evertonowi, który potrafi grać z potentatami ligi. Dwa tygodnie temu zespół z Liverpoolu ograł Chelsea (2:1), a w sobotę nie dał szans mistrzom Anglii. Zespół z Manchesteru objął prowadzenie w 16. minucie po golu powołanego na towarzyski mecz z Polską bułgarskiego napastnika Dimitara Berbatowa. Kolejne bramki zdobywali już gospodarze: w 18. minucie Diniar Bilialetdinow, w 76. Dan Gosling i w 90. Jack Rodwell. Bramkarza MU Tomasza Kuszczaka zabrakło w kadrze na to spotkanie.

Z porażki Manchesteru United skorzystał Arsenal Londyn. "Kanonierzy", z Łukaszem Fabiańskim na ławce rezerwowych, wygrali u siebie z Sunderlandem 2:0, po bramkach Nicklasa Bendtnera i Cesca Fabregasa, i tracą "Czerwonych Diabłów" tylko dwa punkty. Gospodarze, których dopingowało 60 tys. widzów, mogli wygrać znacznie wyżej, ale ich celowniki były wyraźnie rozregulowane.

Szansy na zbliżenie się do najlepszej trójki nie wykorzystały zespoły Manchesteru City i Liverpoolu, które w bezpośredniej konfrontacji zanotowały bezbramkowy remis.

Znacznie ciekawiej było w spotkaniu Aston Villi Birmingham z Burnley. Gospodarze wygrali 5:2, a cztery gole strzelili w ciągu 12 minut drugiej połowy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj