Jednak Holender nie uważa Kazachów za słaby zespół. "Są poukładani. Grają dobrze. W końcu wygrali już mecz z Serbią, a to nie byle kto. Dlatego widać, że robią postępy" - ocenia trener Polaków.

Reklama

Ale to nasi gracze są faworytami spotkania. Biało-czerwoni wystąpią przed własną publicznością, dlatego zapowiadają walkę na całego. Jeśli zwyciężą w sobot, to bardzo zbliżą się do upragnionego awansu do finałów mistrzostw Europy. "Trzy punkty i zwycięstwo - to się liczy. Już raz wygraliśmy z Kazachstanem. Dlaczego nie mamy tego powtórzyć?" - dodaje Beenhakker.

Szkoleniowiec naszych piłkarzy nie ujawnia jeszcze składu na mecz. Ale Holender podkreśla, że do gry są gotowi wszyscy gracze. Nawet Kamil Kosowski, który przez ostatnie dni narzekał na uraz nogi, pali się do walki. Kto wybiegnie przeciwko Kazachom - przekonamy się już jutro. Początek spotkania w Warszawie o godz. 20.30.