Emilian Dolha o ostatnim meczu będzie chciał jak najszybciej zapomnieć. Bramkarz poznańskiego Lecha w pojedynku z ŁKS Łódź popełnił fatalny błąd. Rumun zagapił się i sprezentował przyjezdnym gola. Obejrzyj najbardziej "frajerską" bramkę sezonu.
ŁKS wygrał z Lechem 2:1. Pierwszy gol dla łodzian padł po dziecinnym błędzie bramkarza Lecha. Rumun chciał wznowić grę od swej bramki. Rzucił piłkę na murawę, by ją wybić. Nie
zauważył, że za jego plecami przyczaił się Bośniak Ensar Arifović.
Piłkarz łódzkiego klubu łyskawicznie wyskoczył mu zza pleców, zabrał piłkę, odegrał do Jovinho i padła bramka. "Schrzaniłem kolejny mecz. Mogę tylko przeprosić moich kolegów,
bo to było bardzo ważne spotkanie, a ja wszystko spier..." - zaklął po meczu zdruzgotany Dolha.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl