Pamiętacie, co się działo, kiedy Luis Figo będąc u szczytu sławy odszedł z Barcelony do Realu Madryt? Portugalczyk został obwołany Judaszem, a kibice z Nou Camp niemiłosiernie wygwizdywali go przy każdym zagraniu. Czemu o tym piszemy? Bo już niebawem jego los może podzielić Samuel Eto'o.
Ciekawe jest to, że jeszcze kilka miesięcy temu trener Barcelony Joseph Guardiola nie chciał Kameruńczyka w składzie swojego zespołu. Szybko musiał jednak zmienić zdanie, bo Eto'o gra rewelacyjnie i to głównie dzięki jego golom Barcelona przewodzi tabeli Primera Division.
Dobra forma Samuela nie przeszła niezauważona w Madrycie. W 2010 roku odbędą się wybory na nowego prezydenta Realu. Zazwyczaj kandydaci chcą uzyskać jak najwięcej głosów obiecują kibicom ściągnięcie wielkiej gwiazdy. Jak donosi donosi hiszpańska gazeta Sportrivela, jeden z kandydatów (nie precyzuje który) już rozmawiał z Eto'o, który najprawdopodobniej zdecyduje się nie przedłużać kontraktu z Barceloną.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|