Emmanuel Olisadebe i Roger Guerreiro bez problemu dostali polskie obywatelstwo i nie musieli się przy tym gimnastykować. Co innego Ludovic Obraniak. On stoczył o paszport długą walkę. "To, że Ludovic nie zniechęcił się i nie rzucił wszystkiego w diabły, zawdzięczamy tylko jego wytrwałości, ale nawet on miewał chwile zwątpienia" - mówi menedżer Tadeusz Fogiel.
>>>Obraniak: Chcę reprezentować Polskę
A przecież, zgodnie z tzw. prawem krwi, . Jego dziadek był Polakiem i mimo że zamienił nasz polski na francuski, nigdy nie zrzekł się polskiego obywatelstwa. "Teraz " - podkreśla Fogiel.
Otoczenie Obraniaka dziwi się, że procedury trwały tak długo. Na Olisadebe i Rogera czekano z otwartymi ramionami.
Do dziś nie otrzymał na przykład odpowiedzi na list do prezydenta Kaczyńskiego, jaki złożyliśmy w polskim konsulacie w Lille" - wspomina Fogiel i dodaje, że Obraniak doprowadził sprawy do końca, bo jest bardzo wytrwały. "Nawet on miewał jednak chwile zwątpienia. PZPN również długo go ignorowało, poza skautem Maciejem Chorążykiem, który sam niewiele mógł jednak zrobić" - kończy Fogiel.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|