O tej nocy Radosław Majewski chciałby jak najszybciej zapomnieć. We Lwowie, wraz z Arturem Borucem i Dariuszem Dudką, został złapany podczas alkoholowej libacji. Teraz młody piłkarz Polonii zastanawia się co zrobić, żeby wybaczył mu Leo Beenhakker. Na razie reprezentant Polski musi przełknąć gorzką pigułkę - nie zagra ze Słowenią i San Marino. "Popełniłem straszny błąd" - mówi załamany piłkarz.
Majewski przeprosił Beenhakkera najszybciej jak tylko mógł. Już w niedzielę popędził na stadion Legii, gdzie pojawił się na meczu ligowym selekcjoner.
Przeprosiny zostały przyjęte, ale Majewski i tak nie znalazł się w kadrze na eliminacyjne mecze z San Marino i Słowenią. Kara Beenhakkera jest sroga.
"Liczyłem się z konsekwencjami. Mogłem się tego spodziewać, że nie będzie mnie w kadrze na najbliższe mecze eliminacji MŚ. Chociaż po spotkaniu z selekcjonerem miałem cichą nadzieję, że pan Beenhakker mi wybaczy. Nie wiem dlaczego to zrobiłem. Popełniłem straszny błąd. Czasu jednak nie cofnę. Trener we mnie wierzył, a ja go zawiodłem" - mówi załamany Majewski w "Super Expressie".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl