To miał być towarzyski mecz. A zakończył się totalną bijatyką. Kibice zamiast gry w piłkę nożną zobaczyli sceny rodem z filmów z Brucem Lee. W efekcie jeden z zawodników chińskiej kadry olimpijskiej po ciosie wymierzonym przez gracza drugoligowego angielskiego klubu Queens Park Rangers trafił do szpitala.
Zheng Tao na długo zapamięta wczorajszy mecz. Po ciosie jednego z zawodników QPR przez pięć minut leżał nieprzytomny na boisku. Kiedy odzyskał świadomość,
został przewieziony do szpitala na obserwację. Na szczęście lekarze nie stwierdzili żadnych poważniejszych obrażeń.
Bijatyka rozpoczęła się, kiedy Chińczyk Gao Lin uderzył jednego z rywali. "W życiu nie widziałem czegoś takiego. Była walka na pięści, ciosy kung-fu i co tylko można sobie wyobrazić" - opisuje zdarzenie jeden z kibiców. Sędzia Dermot Gallacher zdecydował się przerwać spotkanie i nie pozwolił już piłkarzom na wznowienie gry.
Bijatyka rozpoczęła się, kiedy Chińczyk Gao Lin uderzył jednego z rywali. "W życiu nie widziałem czegoś takiego. Była walka na pięści, ciosy kung-fu i co tylko można sobie wyobrazić" - opisuje zdarzenie jeden z kibiców. Sędzia Dermot Gallacher zdecydował się przerwać spotkanie i nie pozwolił już piłkarzom na wznowienie gry.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl