Matusiaka w hotelu powitał szkoleniowiec Palermo Francesco Guidolin (52 l.) oraz cała drużyna, która zebrała się na wspólną kolację. Mimo szczególnego dozoru udało nam się spytać go o pierwsze wrażenia. "Czuję się fantastycznie, przywitanie było niezwykle miłe. Od razu poczułem się jak członek zespołu. Nie miałem czasu się jeszcze rozejrzeć po okolicy, ale w drodze z lotniska do hotelu patrzyłem z samochodu i muszę przyznać, że jest tu niezwykle pięknie" - zdradził uradowany zawodnik.
Bardzo pochlebnie o nowym nabytku drużyny z Sycylii wypowiedział się trener Guidolin. "Pokładamy w nim spore nadzieje i bardzo na niego liczymy. Separujemy Radka od fanów i prasy, tak jak cały zespół. Od pierwszej minuty traktujemy go jak członka naszej <rodziny>" - powiedział.
W niedzielę napastnik wraz z żoną Kasią obejrzał z trybun... porażkę swojego nowego zespołu 0:1 z Empoli. Oficjalne przedstawienie Matusiaka odbędzie się
podczas dzisiejszej konferencji na stadionie Palermo. Tuż przed wylotem na lotnisku w Warszawie piłkarz tryskał optymizmem i dobrym humorem.
"Jeżeli chcę coś osiągnąć w piłce, to jest to dobry czas i miejsce. Liga włoska to jedna z najlepszych w Europie i jedna z najatrakcyjniejszych. Moje marzenia zaczynają się spełniać!" - cieszył się zawodnik.
Matusiak jest piątym napastnikiem Palermo. O miejsce w składzie będzie walczył z takimi gwiazdami jak Brazylijczyk Amauri, czy świeżo sprowadzony na Sycylię Urugwajczyk Cavani. Konkurencja w ataku jednak nie martwi polskiego snajpera. "Nikt za darmo nie da mi miejsca w składzie, tylko dlatego, że jestem nowy i dopiero dołączyłem do zespołu. Czeka mnie ciężka walka, którą wygra najlepszy. Myślę, że potrzebuję pół roku, żeby dopasować się do włoskiego stylu gry, wywalczyć miejsce w składzie i stać się ważnym ogniwem zespołu. W życiu trzeba podnosić sobie poprzeczkę, a gra w Palermo to dla mnie wyzwanie, możliwość sprawdzenia swoich umiejętności" - komentował.
Napastnik najbardziej żałował, że nie będzie mógł zabrać ze sobą rodziny. "Będę bardzo za nimi tesknił, za teściami również. Oni wszyscy są wspaniałymi ludźmi, na których zawsze mogę liczyć. Na szczęście rodzice już zapowiedzieli, że będą często mnie odwiedzać" - dodał.
Na dobry poczętek nowej przygody sprezentowaliśmy piłkarzowi książkę z przepisami na włoskie przysmaki. "Na boisku pan bryluje, a kto rządzi w kuchni?" -dziennikarz "Faktu" spytał piłkarza. "Zdecydowanie żona. W tej kwestii dam jej pole do popisu" - śmiał się Matusiak.
"Nie jestem kucharką z prawdziwego zdarzenia, ale w gotowaniu na pewno odciążę Radka" - żartowała piękna Kasia.