Dudek i jego drużyna wyjechali na zgrupowanie do Portugalii, by przygotować się do czekających ich ciężkich meczów w Lidze Mistrzów. Po całodziennym treningu piłkarze dostali zgodę na wyjście do knajpy. Było miło, zawodnicy zapisali się nawet na konkurs karaoke. Jednak w pewnej chwili sytuacja wymknęła się spod kontroli.
Jerzy Dudek i jego dwóch kolegów z drużyny, Robbie Fowler i Jermaine Pennant, zaczęli się awanturować z miejscowymi. Świadkowie mówią, że najbardziej agresywny był właśnie Polak.
Właściciele baru poprosili piłkarzy, żeby wyszli z klubu. Jednak Dudek i jego pijani koledzy zaczęli ostro protestować. I nie pomogły prośby kolegów z drużyny. Dopiero wezwana na miejsce policja opanowała sytuację. Dudka skuto w kajdanki i wyprowadzono na zewnątrz.
Nie było bójki, nikogo nie aresztowano, tylko żeby zapobiec problemom i uspokoić sytuację, jednego z zawodników wyprowadzono - tłumaczy kapitan miejscowej policji. Na szczęście dla piłkarzy - bo w takim wypadku dostaliby bardzo surową karę. Ale i tak grozi im dwutygodniowe zawieszenie w rozgrywkach.