Niektórzy rozpieszczają kibiców. Kiedy angielski klub Gravesend and Northfleet przełożył swój mecz o pół godziny ze względu na awarię jupiterów, prezes Bob Gunton obdzwonił wszystkich kibiców, żeby im powiedzieć, że nie muszą się za wcześnie fatygować.
"Najpierw zadzwoniło do klubu kilka osób i spytało, czy to prawda, że mecz jest przełożony. Powiedziałem, że owszem" - przyznał Gunton. "Potem mnie tknęło, wziąłem listę posiadaczy karnetów i wszystkich po kolei obdzwoniłem" - dodał.
Na szczęście na mecze nie przychodzi tylu kibiców co na spotkania Manchester United. Karnety kupiło w tym roku tylko 210 kibiców. "Wiem, że to nie dużo, ale to wspaniali kibice. Dlatego należą im się wyjaśnienia od nas. Rozmawiałem ze wszystkimi. Zajęło mi to niecałe trzy godziny" - przyznał prezes Gravesend and Northfleet.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|